Skip to main content

Pierwsza krew – Zombicide: Prison outbreak

Marketing, który uprawia wydawca gry Zombicide jest zaskakujący. Stworzył 2 części, kilka mini-dodatków i jeden duży, które łącznie kosztują coś koło 1500zł. Pierwsza część była hitem, ale ludzie marudzili na to, że można zostać wyeliminowanym. W drugiej części problem został rozwiązany, ale wiele osób chciało rozgrywkę gracz vs. gracz i taką ma posiadać nadchodząca trzecia część. Wszystko co wyszło w ramach tej serii jest hitem Kickstartera. Każda z nich była oczekiwana w Polsce. A mi się udało niedawno zagrać w drugą część.

Generalnie przebieg rozgrywki się nie zmienił. Mamy scenariusz, kilku bohaterów i cel, który musimy spełnić, aby wygrać. Jeżeli chodzi o zmiany, to pojawia się nowy typ zombiaka, zwany bersekerem. Fabularnie są to byli strażnicy więzienia, więc są opancerzeni, zatem można ich zlikwidować tylko w walce zwarciu, a na dodatek są zabijani jako pierwsi. To nic, że z nimi jest jakieś Plugastwo, które możemy zabić, musimy ściągnąć bersekera. Inną zmianą jest “odrodzenie” bohatera po śmierci jako oswojone zombie. Postać nasza dostaje dwie rany, ginie i od następnej naszej tury powstaje jako zombiak z tym samym ekwipunkiem i poziomem doświadczenia, ale już ma inne zdolności. Teraz, aby umrzeć postać potrzebuje pięć ran i jej śmierć oznacza koniec gry dla bohaterów. Oczywiście są nowe bronie (np. piła tarczowa, pałki policyjne, karne jeżyki…), przedmioty (np. tarcza policyjna) i postacie.
Rozegraliśmy dwa scenariusze. M00, jest to scenariusz demonstracyjny pokazujący jak grać. Wśród znaczników celu rozłożonych na planszy, należy odnaleźć zakryty fioletowy znacznik. Wtedy każdy musi wyjść przez odpowiednio oznaczone wyjście. Bardzo łatwo było wygrać, ale scenariusz M02 (M01 pominęliśmy, bo był dość długi) sprawił nam trochę kłopotów. W M00 rozgniataliśmy często zombie samochodami, również szukaliśmy broni w pojazdach. W M02 nie było żadnej bryki, a na dodatek było zamknięty teren na którym rozmnażały się zombiaki. Jeżeli ktoś nie wie, to w momencie gdy zabrakło figurek danego rodzaju, to dany typ zombie ma dodatkową akcję. Sprytna eksterminacja. Niestety, mimo starań, zginął jeden z bohaterów, a to oznaczało koniec gry dla tej ekipy. Zadaniem tego scenariusza było zabranie wszystkich znaczników celu, ale wśród nich dwa wprowadzały nie miłe efekty. Zielony znacznik nie wprowadzał do gry Plugastwo, zaś niebieski nie dość, że powodował przybycie Plugastwa-bersekera, to aktywował jedną strefę namnażania zombie.

Cały czas nie pojmuję dlaczego w momencie gdy strzelam i znajduję się w tej samej strefie co inny bohater, wpierw zabijam jego. Dodali jednego bohatera, który ma umiejętność “strzał z przyłożenia”, więc strzelając do tej samej strefy, w której się znajduje, to przydziela ataki jak chce (nawet bersekerom). Jednak nadal uważam, że strzał do strefy, w której się znajdujemy powinno omijać naszych sojuszników. Żeby nie było, to inne zdolności (np. ratownik) są bardzo intrygujące i mocno przydatne. Niestety, nieco o nich zapomnieliśmy.

Inną ciekawą rzeczą jest bycie zombie. No fajnie, umarłem i powstałem jako ożywieniec. Nadal umiem korzystać z broni, nadal nie atakuję innych bohaterów, nadal mogę jechać samochodem. Jednak dlaczego mnie atakują inne zombiaki? Być może jest to jakoś fabularnie wyjaśnione, ewentualnie kolega nam źle coś wyjaśnił.

Na absolutną pochwałę zasługują sobie figurki. Są bardzo szczegółowe i oszałamiające. Są bardzo ładne. Pani Spaślakowa jest czymś, czego mi brakowało w pierwszej części. Co prawda mam nadal problemy z określeniem, który to zwykły szwendacz, a który łowca, ale myślę, że po którejś partii w końcu się nauczę. Szczegółowość planszy cały czas też mnie zaskakuje, tu krew, tam ulotka, tam flaki, na pierwszy rzut oka tego może nie widać, ale w poprzedniej wersji było tak samo. I chyba trochę minus, że nie czułem więziennego klimatu ;).

Jednak nowy typ zombiaka, który uprzykrza bardzo mocno życie to wspaniały pomysł. Co prawda nie rozegraliśmy te typowo więzienne scenariusze, stąd pewno takie wrażenie, że to tylko stary Zombicide z nowymi zombiakami i możliwością “zmartwychwstania”, ale rozgrywka w dobrym gronie dawała mi tyle frajdy, że nie ma innego werdyktu jak:

5 – Chcę zagrać już teraz!
I być może poznanie lepsze tej gry zmienią te punkty, na które marudziłem!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.