Skip to main content

Pierwsza krew – Gra o tron

Niektóre prawdy muszą zostać niewypowiedziane, tak jak niekiedy trzeba kłamać 
Catelyn Stark, Gra o Tron
Pewno może co niektórych dziwić obecność tego tytułu w ramach pierwszej krwi, skoro pisałem o niej w felietonach lub w polecanych grach. Otóż do czynienia miałem tylko z pierwszą edycją tej gry. Pamiętam, że zagrałem parę razy, niechętnie siadałem do rozgrywki, bo dla mnie to  gra przez którą szybko straci się przyjaciół. Jeżeli ktoś orientuje się na temat fabuły przedstawionej w świecie Sagi Pieśni Lodu i Ognia, to wie dlaczego tak uważam. Wieczne konflikty, intrygi, podejścia, kombinowanie, wbijanie noży w plecy, to jest świat gry. Jeżeli nie lubicie negatywnej interakcji poczytajcie sobie o innej grze. Jednak, gdy was to nie zraża, to zapraszam do dalszej lektury.

Król Robert Baratheon umarł. Kwestia następcy jest dość sporna, więc pozostałe rody toczą bitwę, aby zagrabić sobie Żelażny Tron. Do walki staną Baratheonowie, Lannisterowie, Starkowie, Tyrellowie, Greyjoyowie i Martellowie. Te nazwiska fanom książki (ewentualnie serialu) nie są raczej obce. Jeżeli kogoś interesuje jakie są różnice pomiędzy tymi edycjami to już informuję: druga edycja ma poprawioną kosmetykę, elementy plastikowe, ale za to zawiera oba dodatki, co pozwala na grę do 6 (a nie jak pierwotnie do 5) osób.
A teraz skrót zasad. Wpierw rozstawiamy nasze rody zgodnie z informacją umieszczonej na zasłonce (notabene, która na moje jest mało praktyczna). Umieszczamy też odpowiednie żetony na torach Żelaznego Tronu, Lenników i Szeptaczy. Bycie pierwszym na danych torach daje pewne wpływy. Wszystkie akcje wykonuje się zgodnie z torem Żelaznego Tronu. Pewnym momencie może pojawić się karta “Starcie królów”, która pozwala zmienić sytuację na torach. Wtedy licytujemy się naszymi znacznikami władzy (dostępne na początku tylko 5). Pierwsze, co się wykonuje, to faza planowania. Gracze równolegle kładą żetony rozkazów na polach, gdzie mają swoje jednostki. Dzięki tym rozkazom mogą udzielać wsparcia, przemaszerować na inne pole, dokonać najazdu, umocnić swoją obronę, a także umocnić władzę. Zgodnie kolejnością na torze Tronu każdy ród wykonuje po jednym najeździe (pozwala na zdjęcie pewnych żetonów przeciwnika), jak się skończą to marszy (przejście na inne pole, gdy znajdujemy się na polu z wrogiem, rozpatrujemy walkę), potem umocnienia władzy (wzięcie żetonów władzy). Gdy występuje ewentualna walka możemy wykorzystać żetony obrony lub wsparcia (wspierać może też nas przeciwnik nieuczestniczący w bitwie). Po tym wszystkim przechodzimy do fazy Westeros. Z każdego stosu ciągniemy po jednej karcie i rozpatrujemy wydarzenia, które aktualnie toczą się w tej krainie, a my odpowiednio na nie reagujemy. Może to być mobilizacja, zaopatrzenie, a także atak dzikich. Niektóre karty przesuwają znacznik siły dzikich, jeżeli dojdzie on do 12, to atakują od razu. Wtedy wszyscy wspólnie musimy dać tyle żetonów władzy, ile wynosi ich aktualna siła. Osoba, która rzuciła najwięcej, w przypadku wygranej, dostaje ciekawy bonus, a jeżeli Westeros zalała fala dzikich, to osoba dająca najmniej tych znaczników ma pecha. Gra trwa 10 rund lub jeżeli ktoś zajmie 7 zamków lub twierdz.
Akcja od początku była zażarta. Każdy spokojnie zdobywał Westeros. Ja wszedłem w ugodę z Tyrellem. Spokojnie plądrowaliśmy południe (była nas piątka, więc graliśmy bez Martellów), jednak w pewnym momencie nieco przeszarżowałem, bo miałem 6 twierdz (a zatem jeszcze jedna i wygrywam). Tyrell nie mógł do tego dopuścić, więc wszedł układ z Starkiem. Generalnie Greyjoyowi nie zależało na niczym innym jak zdobyciu Orlego Gniazda, a Lannister był zmiażdżony z dwóch stron. Po zdradzie Tyrella, również atakowano mnie z dwóch stron, z jednej przez Starków, z drugiej przez tego okrutnego Judasza. W ogóle Starkowie co zrobili to mistrzostwo świata, ni stąd ni zowąd spokojnie zdobywając siłę na północy przybyli morzem i zdobyli Królewską Przystań. Chciałem wejść w układ z Lannisterem, ale chyha Tyrrel wyczuł sprawę, więc odciął mnie skutecznie od niego. Nie wiele mogłem zrobić, starałem odzyskać swoje fortece, ale było za późno na to. Zwłaszcza, że Stark wykorzystał swoja pozycję na torze Żelaznego Tronu i zajął Orle Gniazdo posiadając tym samym siódmy zamek. Oczywiście się pożarliśmy i pełni gniewu poszliśmy zjeść tort urodzinowy ;). Może wyjdę na masochistę, ale oto ocena chęci zagrania następnej partii:
5 – Chce zagrać już teraz!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.