Skip to main content

Pierwsza krew – (Fury of) Dracula

Kocham szarość, mrok i ciemność nocy, lubię być sam, a za najodpowiedniejsze towarzystwo uznaję własne myśli.
Bram Stoker, Dracula
Jeżeli ktoś spartoli robotę, to musi potem zbierać ciężkie żniwo. A co dopiero gdy grupa śmiałków myślała, że zabiła króla wampirów, lecz okazało się, że z nie wiadomo jakich powodów nadal Dracula żyje. Żyje i zwiedza Europę, przy okazji siejąc zniszczenie i zabijając niewinnych. Nie pozostaje nic innego tej grupie jak gonić tego przebrzydłego wampira. A nie jest to łatwe… Tak mniej więcej przedstawia się fabuła gry Fury of Dracula (w Polsce zwanej po prostu Draculą), której akcja dzieje się osiem lat po wydarzeniach zawartych w książce Brama Stokera. Nie wiem jakim cudem można nie zabić wampira, choć się myślało, że się zabiło, ale to prawda! A cóż o grze?

Jedna osoba wciela się w postać tytułowego Draculi, pozostali kierują poczynaniami łowców. Niezależnie ilu jest graczy zawsze łowców jest czterech. Są to postacie znane z książki, jak np. Abraham van Helsing, a każda z nich ma jakąś zdolność specjalną. Na początku startują oni z podstawowym “ekwipunkiem”, czyli możliwościami bicia: pięści, unik i ucieczka. W pewnym momencie będziemy używać różnych przedmiotów, a bijąc się używa się zmyślnego mechanizmu. Rzuca się kośćmi, kto ma wyższy wynik (uwzględniając modyfikatory) czyta efekt ataku, przeciwnik szuka na swojej karcie nazwę ataku i sprawdza jakie to ma dla niego skutki. Tak po prostu.
Jako, że grałem łowcą, to nie wiem zbytnio co robi Dracula. Widzę, że coś kombinuje i układa (między innymi zakryte karty ruchu, czyli nazwy miast do których zawitał), ale co dokładniej on tam robi, nie wiem. Zatem skupię się na łowcach. Przede wszystkich podstawową akcją jest ruch. Poruszać możemy się piechotą, koleją lub drogą morską. To ostatnie to dość długi sposób podróży, więc też pominę opis. Podróż piechotą to po prostu przejście z miasta do miasta, które są połączone za pomocą czarnej linii. Z koleją wygląda sprawa nieco inaczej. Deklarując się na podróż pociągiem rzucamy specjalną czerwoną kością, która określi czy poruszyliśmy się o 1,2,3 pola lub straciliśmy turę, może także wypaść 0, wtedy możemy zdecydować się jednak na podróż morzem lub piechotą. Kończąc swój ruch w małym mieście ciągniemy jedną kartę wydarzenia, zaś w dużym to jedną kartę wydarzenia lub przedmiotu. Z kartami wydarzenia jest tak, że ciągnie je się ze spodu, ponieważ symbol na niej determinuje czy dostanie tę kartę łowca czy Drakula.  Ekwipunku najczęściej używa się do opisanej wcześniej walki, natomiast wydarzenia w zależności od sytuacji, jest tam opisane.
Jeżeli wejdziemy do miasta, w którym znajdował się Dracula, gracz kontrolujący go odsłania kartę na swoim torze. Jeżeli zaś jesteśmy w mieście wraz Draculą, musimy stoczyć z nim walkę. Wygramy ją – łowcy wygrali grę. Dracula wygrywa gdy tor wampirów osiągnie 6.
Jak zawsze w przypadku skomplikowanych tytułów powiedziałem tylko o trzonie rozgrywki. Grę wydało Fantasy Flight Games i to widać. Ładna, duża mapa, figurki postaci, wysoka jakość elementów. Nie mam tutaj nic do zarzucenia, nie spotkałem się jeszcze z grą od FFG, która była źle wydana. Sama rozgrywka to teoretycznie czterech przeciw jednemu, ale nie jest tak prosto, błądzimy po mapie napotykając różne rzeczy. A to kolej nie działa, a to musimy oddać kartę Draculi, a to złą taktykę obraliśmy. No właśnie, gra jest dość mocno losowa. To nie jest walka czwórki osób przeciw geniuszowi zła. Niestety, element losowy tez ma coś do powiedzenia. Grając w piątkę nie odczułem mocno syndromu Lidera, jednak znam moją grupę i dają pograć. jednak ten tytuł ma silne predyspozycje do posiadania problemu Lidera. Ja się bawiłem świetnie zastanawiając się gdzie ten przeklęty wampir może się znajdować, nie wiele zdziałałem, bo często utknąłem w miejscu przez kolej, ale rozgrywka była bardzo ciekawa. Jest to na pewno fajna gra z lekką dedukcją w tle. Mówię, mnie się spodobało i bym z chęcią spróbował jeszcze raz. Zatem w mojej skali zainteresowania następną rozgrywką ten tytuł dostaje 4 :)

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.