Skip to main content

Pierwsza krew – Awanturnicy: Świątynia Boga Chaca

Ryzyko przygody jest tysiąckroć cenniejsze od dobrobytu i wygód.
Paulo Coelho, Weronika postanawia umrzeć
Był unboxing, to czas na pierwszą krew. Awanturnicy to gra, w której trup się ściele. Naprawdę, bowiem możemy zginąć na kilka możliwych sposobów. Ale po kolei. Gracze wcielają się w łowców przygód, którzy weszli do świątyni, chcą nałapać jak najwięcej skarbów i przeżyć. To ostatnie jest nieco utrudnione. Dlaczego? Możemy być zgnieceni przez ruchomą ścianę lub turlający się głaz, spłonąć w morzu lawy, utopić się w rzece, spaść z chybotającego się drewnianego mostka lub wspomniany głaz na zawsze może zamknąć nam drogę wyjścia. Dla mnie bomba!

Jest kilka dróg do wyjścia. Jednak każdy wpierw przechodzi przez komnatę z ruchomymi ścianami. Pamiętacie coś, co na unboxingu nazwałem dużym żetonem? To zasłonka na lawę. Bo wiem przechodząc przez ruchome ściany możemy poświęcić akcję (na początku tury sprawdza się liczbę akcji wszystkich awanturników, może się zmienić wraz obciążeniem) na sprawdzenie glifu pułapki. W późniejszym etapie, gdy zdecydujemy się iść przez lawę musimy sprawdzić naszą pamięć, wtedy z czternastu płytek 4 są niebezpieczne i giniemy jak trafimy na jakiś symbol pasujący do pułapki. Generalnie prowadzi się dwójkę awanturników, gdy jeden zginie, do gry wchodzi drugi. Jednak, jeżeli nie chcemy iść przez lawę, możemy zdecydować się pójście dłuższą, ale okrężną drogą. Na każdym polu komnaty ścian lub lawy możemy szukać skarbu, jednak na drodze są dwie wnęki, które pozwalają ukraść skarb, gdy wyrzuci się specjalną kombinację oczek na kościach. Z pójściem bezpieczną drogą wiążę się ryzyko “zwalcowania” przez kulę. Poruszanie głazu jest ciekawym mechanizmem ilustrującą nabieranie prędkości. Wpierw na kamień na koniec pierwszej rundy rzuca się jedną kością, na drugiej dwoma, itp, aż w piątej pięcioma. Za każde trzy i więcej oczek na kostce, głaz porusza się o jedno pole. Po decyzji czy idziemy lawą czy bezpieczną drogą po pewnym czasie znów staniemy przed dylematem: dalej iść bezpieczną drogą, a może rzeką, czy jednak drewnianym mostem? Bezpieczna droga powoduje, że uzbieramy mniej skarbów, a w dodatku może zgnieść nas kula, zaś rzeka i mostek są szybsze, ale nie mniej bezpieczne ;)
Moja droga wyglądała następująco: ruchome ściany, lawa, bezpieczna droga (po drodze z wnęki ukradłem skarb) i wyszedłem. Z pięcioosobowej ekipy tylko jedna straciła swoją postać (co ponoć jest nie lada osiągnięcie). Udało mi się wygrać, z dwupunktową przewagą. Gra przypadła mi do gustu, fajny przygodowy filler. W podobnym klimacie jest Relic Runners, jednak w Awanturnikach owa walka o przeżycie jest bardzo wyeksponowana. Klimat Indiany Jonesa udzielił się każdemu, a dbanie o swoje postacie dla każdego było priorytetem. Awanturnicy to miła, prosta gierka. Mechanikę nie ma zepsutą, ale rzeczywiście mieć fillera za 150zł to trzeba być desperatem. A szkoda, że nie była tak popularna w naszym kraju, bo z chęcią bym zobaczył dodatki :)
Informacje o grze
Tytuł:  Awanturnicy: Świątynia Boga Chaca
Tytuł oryginalny: The Adventurers: The Temple of Chac
Projektant: Guillaume Blossier
Frédéric Henry
Oprawa graficzna: Miguel Coimbra
Édouard Guiton
Frédéric Henry
Goulven Quentel
Wydawca: Axel
Wydawca pierwotny: Dust Games
Rok wydania (w Polsce): 2009
Rok wydania (oryginalny): 2010
Liczba graczy: 2 – 6
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 45 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.