Skip to main content

Niedzielne przemyślenia: Gender w grach planszowych – Męska domena?

Przed wami czwarty i najpewniej ostatni wpis dotyczący zjawiska jakim jest gender. Prawie miesiąc temu mój znajomy zasiał pewne ziarenko niepewności we mnie. Zadał proste pytanie: “Czy znam jakąś autorkę gier planszowych”. Pierwszą myślą była Inka Brand, która wraz mężem współtworzy planszówki (dla przykładu: Pokolenia), chwilę później pani Leslie Scott, która stworzyła hit zwany Jengą (później doczytałem, że jest odpowiedzialna za parę innych, mało znanych tytułów). A z mężczyzn? Ignacy Trzewiczek, Uwe Rosenberg, Wolfgang Kramer, Filip Miłuński, Bruno Faidutti, Antonie Bauza, Michał Oracz, Łukasz Wożniak, Reiner Knizia, Marcus Brand… Może wymienić co najmniej 10… Kolega, który zamieszał mi wtedy w głowie wysnuł tezę, że więcej jest kobiet, które ilustrują gry planszowe. Tym zajmę się za chwilę, wpierw parę wniosków na temat projektantek gier planszowych.

Zacznę wpierw od żartu, który wytworzył się na blogu Gry-Planszowe.pl. Ktoś utworzył temat, że Ignacy Trzewiczek rzuca branżę projektowania gier i tworzy zakład stolarski. Oczywiście, była to informacja z okazji Prima Aprilis. Użytkownik o nicku Figas napisał w wątku, że “szczerze mówiąc stolarka to znacznie bardziej męskie zajęcie niż projektowanie gier planszowych ;)“. Ja planowałem już od dwóch tygodni ten temat, więc korzystając z okazji zapytałem się dlaczego mało kobiet tworzy gry planszowe? A Merry (żona Ignacego Trzewiczka) odpisała mi: “Bo nie mamy czasu.:/”. Wielka zagadka rozwiązana, mógłbym tutaj zakończyć wpis, ale nie oszukujmy się, ja jestem bardziej dociekliwy i drążyć temat będę do końca.
Przytoczę wpierw mój felieton na temat anonimowości twórców gier planszowych. Grając w planszówkę nie zastanawiamy się kto jest autorem, jakiej płci, koloru skóry (swoją drogą, wymieńcie mi czarnoskórego projektanta gier albo Azjatę) i tym podobne. Skoro nie zapamiętujemy nawet imienia, to skąd mamy wiedzieć czy gramy w grę planszową od mężczyzny czy kobiety? Poszukałem i natrafiłem się na geeklistę w serwisie BoardGameGeek, która zawiera dobre gry stworzone przez kobietę. Przejrzyjcie sobie, ja nic poza Red Dragon Inn, Qwirkle, Set i Monopoly nie znam (choć twierdziłem, że to ostatnie zrobił mężczyzna). Jeżeli przyjrzymy się dokładnie tytułom z tej listy, to kobieta jest wymieniona jako współtwórca. Nie umiem określić jaki jest jej wkład do mechaniki. Inna geeklista do znanych mi gier dorzuca Tak, Mroczny Władco!, gdzie mamy chyba 5-6 autorów, w tym jedną kobietę.
OK, ale zobaczmy co to za tytuły zawierają owe listy. Czyżby to nie przypadkiem gry familijne, imprezowe i logiczne? Oczywiście, że w większości tak jest. Zatem kobiety tworzą tylko takie gry, a coś cięższego? Nie mówię o wspomnianym małżeństwu Brand, chcę grę, w której kobieta jest samodzielnym autorem, a nie ją współprojektowała. Z tym miałem problemy, jak znacie takie gry, dajcie cynk w komentarzu. Przytoczę też fakt niemalże naukowy, według jakiś badań (nie przytoczę, nie pamiętam) mężczyźni są bardziej twórczy. Ogółem chodzi o to, że mają oni lepsze zaczęcie do majsterkowania. Żeby daleko nie szukać, taki zawód jak mechanik, hydraulik, czy stolarz pełni więcej mężczyzn niż kobiet. Wśród inżynierów mamy też większy odsetek mężczyzn (akurat to doświadczenie ze studiów). Jednak pokusiłbym się o stwierdzenie (cały czas nie potwierdzam), że stanowisko kierownicze, czy menedżerskie piastuje raczej kobieta. Podobnie bym twierdził, że jest tak z zawodami jak: pielęgniarka (swoją drogą: częściej się mówi pielęgniarka niż pielęgniarz, czyż nie?), projektant mody, architekt, czy dekorator wnętrz. I jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę: czy spotkaliście się z męskim odpowiednikiem zawodu kosmetyczka czy przedszkolanka? Po prostu tak jest. Zatem całą tą kulturową otoczkę zostawiam na bok i nie wnikam bardziej jak to jest z kobietami jako projektantkami gier. Stwierdziliśmy, że jest ich mniej, Merry wyjaśniła dlaczego, ja starałem to uzupełnić.
To teraz postaram się zająć stwierdzeniem mojego znajomego: kobiet jest więcej jako ilustratorek planszówek. Zacznę znów od jakiegoś eksperymentu. Podajcie słynnych malarzy? Mnie na myśl przychodzi Salvador Dali, Picasso, Leonardo Da Vinci, Rafael Santi i Van Gogh. Ok, jakiś pięciu, pewno jakbym grzebał w myślach, to bym podał więcej. No to teraz to samo, ale z malarkami? Nie umiem podać nic więcej poza Fridą Cahlo. No to czas na na ten sam eksperyment, ale z grami planszowymi. Mężczyźni: Jarek Nocoń, Tomasz Jędruszek, Mateusz Bielski, John Kovalic, Piotr Foksowicz, Dominique Ehrhard. Koniec, chociaż ten ostatni bardziej znany jest jako projektant.  A kobiety? Marie Cardouat (a kto nie zna ilustratorki Dixita?), Iga W. Grygiel (gry od Fabryki Gier Historycznych) i Élise Plessi (Onirim). Mało? Mało. Szczerze mówiąc też sądziłem, że będzie więcej kobiet. Niestety, w przeciwieństwie do projektantek, nie znalazłem listy ilustratorek planszówek. Znalazłem jedynie jeszcze Magali Villeneuve, która pracuje dla Fantasy Flight Games i brała udział w tworzeniu rysunków do takich tytułów jak Android: Netrunner, Eldritch Horror, czy Władca Pierścieni CCG.
Nie mam zamiaru przebijać się przez wszystkie 55 stron wykazu ilustratorów gier, ale na pierwsze trzy strony widać parę “kobieco brzmiących” imion. Problem z zagranicznymi imionami jest taki, że nie zawsze po nich widać jaka jest płeć. Zatem za “męsko brzmiącymi” imionami stać może kobieta. Jednak to nie zmienia faktu, że ciężko też wymienić kobietę odpowiedzialną za szatę graficzną. Czyżby branża to męska domena? Mam nadzieję, że nie. Przecież znam dużo kobiet, co lubią gry planszowe, parę takich prowadzi swoje blogi. Zatem co tutaj jest nie tak? Szczerze mówiąc nie wiem, ale chyba trzeba coś z tym zrobić ;)
Tym optymistycznym akcentem zakończę moje dywagacje.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.