Skip to main content

W warsztacie – Splendor

Ponoć gdy ukazał się prototyp tej gry i nie miała ona nazwy, to osoby, które zagrały w ten tytuł nazywali go “Spiel des Jahres 2014”.  Teraz pretendent do zdobycia tego prestiżowego tytułu ma swoją nazwę, a brzmi ona… Splendor.

 Na zjAvie udało mi się zagrać w prototyp. Ta pozycja wyjdzie niedługo dzięki wydawnictwu REBEL.pl. Zasady gry są naprawdę proste. Wcielamy się w rolę kupców, którzy chcą pomnażać swoje bogactwo poprzez inwestowanie w kopalnie.  A co może uczestnik zabawy w swojej turze? Może dobrać diamenty (decyduje czy chce trzy różnego rodzaju lub dwa jednego), gdy ma odpowiednia liczbę kryształów może kupić kopalnię (kartę). Ostatnią rzeczą jest rezerwacja kopalni, w momencie gdy widzimy, że jakiś przeciwnik czai się na kartę, możemy ją zarezerwować, odwracamy ją i możemy wybudować w momencie, gdy zbierzemy odpowiednie fundusze. Tracimy rundę, ale zyskujemy kryształ-jokera. Jeszcze są magnaci, których możemy pozyskać po spełnieniu pewnych warunków. Każda wybudowana kopalnia oraz pozyskany magnat daje nam pewną liczbę punktów zwycięstwa. Gra się kończy w momencie, gdy ktoś zdobędzie ich 15, pozostali gracze dokańczają swoją turę.
Mechanika banalna, szybko się wyjaśnia zasady, a ile daje to możliwości taktycznych. Naprawdę wróżę dobrze tej grze, nawet zdobycie tytułu, którym ochrzczono ją pierwotnie. Nie jest to typowe wielkie, suche euro jak przypadku Felda czy Rosenberga. Jest to dość szybka, mała, krótka gra z elementami taktyki i optymalizacji ruchów. Owszem, są złe ruchy, ale one od razu są wykluczane, jest wiele kopalni na stole, dużo sposobów, by wygrać, a także rezerwacja kart, co wywołuje zdenerwowanie u przeciwnika. Niby się buduje swój pasjans, ale interakcja jest ważna, należy patrzeć co rywal chce zrobić, by namieszać mu w szykach, dodatkowo każdy podbiera sobie karty i klejnoty, więc nieco tej interakcji jest, nie ma stricte negatywnej. Tytuł mi się spodobał i wyczekuję!

 

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.