Skip to main content

Pyrkon – relacja

W dniach 21 – 23 marca w Poznaniu odbył się Festiwal Fantastyki Pyrkon, największy w Polsce konwent poświęcony fantastyce. Jako planszomaniak pojechałem tamże i zdaję relację z tego, cóż się działo.

 Organizacja
 
Festiwal odbył się na bardzo dużej powierzchni MTP (Międzynarodowych Targów Poznańskich). Odpowiednie użycie tak ogromnej przestrzeni nie mogło odbyć się bez odpowiedniej organizacji. Przybyłem na miejsce około godziny 16:00, kolejki te nie były duże, ale z czego co słyszałem, to mniejsze niż poranne. Jednak wszystko szło całkiem sprawnie. Gdy wyszedłem za bramki czekał mnie szok, pełno hal, a gdzie jest poświęcona grom planszowym? I tu przydał się informator pyrkonowy, który w sposób jasny pokazuje gdzie co jest. Udaliśmy się do hali 7, gdzie swoje stoiska ustawiały różne sklepy i wydawnictwa. Podział był bardzo konkretny i logiczny, nie dało się ominąć szukanego stoiska (choć ja miałem drobne problemy z Phalanxem). Również nie obyło by się bez pomocy gżdaczy, którzy odpowiedzieli mi na każde pytanie, pokierowali dokładnie gdzie chciałem się udać i dodatkowo byli mili oraz uśmiechnięci. Takiej organizacji życzę każdemu konwentowi w Polsce. Z czego co wiem przez Pyrkon przewinęło się ponad 23 000 ludzi, zatem powtórzę: potrzeba dobrzej organizacji, by wszystko dobrze obsłużyć.
 
Piątek…
Mimo tego, że mieliśmy przygotowany plan działania, to zderzenie z rzeczywistością Pyrkonową było nieco okrutne. Nie byłem nigdy na sporych konwentach, więc tutaj czułem się nieco zagubiony. Gdyby nie pomoc informatora i gżdaczy na pewno nic sensownego bym nie osiągnął. Rozejrzeliśmy się po stoiskach sklepów i wydawnictw, już planowaliśmy zakupy (generalnie moi znajomi są na fazie “jarania” się planszówkami, więc najchętniej by kupili wszystko :D). Ja widząc znajome twarze pogadałem z nimi, zrobiłem sobie zdjęcie z Pablem. Było to jedno z trzech zadań REBEL-a, wykonanie każdego z nich powodowało, że otrzymało się los na loterię tego wydawnictwa. Wszystkie trzy zadania to: zrobienie zdjęcia z osobą przebraną za króliczka, zagranie w Dixita oraz zagranie grę REBEL-a. 
Piątek był ogółem dniem ogarniania tego, co się dzieje. Jednak najbardziej upragnionym punktem tego dnia była prelekcja z Sandym Petersenem. Jest to autor systemu fabularnego Zew Cthulhu oraz gry planszowej Cthulhu Wars. Właściwie, to ja na tę prelekcję trafiłem przypadkiem, ponieważ moi znajomi chcieli tam się udać. Ja osobiście nie wiedziałem za bardzo kim ten pan jest, potem jak mi wyjaśnili, to mój entuzjazm nie był większy, bo ani o Cthulhu Wars nie słyszałem, ani Zewu Cthulhu nie grałem. Jednak Sandy opowiadał ciekawie o swojej karierze, czym się zajmował. Okazuje się, że również miał udział w wielu grach komputerowych, w które grałem, między innymi w Doomie czy Age of Empires III (stworzył polską husarię). Po tym jak opowiedział o sobie i trochę o Cthulhu Wars, był czas na zadawanie pytań. Bardzo zaskoczyło mnie, że mimo, że część była banalna i dało się odpowiedzieć jednym zdaniem, Sandy odpowiadał tak długo aż został wyczerpany temat dopowiadając coś nieco poza pytaniem. Chwile po tym był czas na rozdawanie autografów, ze znajomymi zrobiliśmy sobie zdjęcie z Sandym. To zdarzenie odbieram bardzo pozytywnie i będę długo pamiętał, szkoda że na następne prelekcje z tym człowiekiem się nie załapałem. Chwilę później odbyła się rozgrywka Cthulhu Wars, na którą, nawet jakbym chciał, nie mógłbym się załapać, ponieważ za pół godziny miałem mieć prelekcję. 
 
 
A jak już mowa o tym, to powiem, że cyrk był co niemiara :) Prelekcja miała być na środku Games Roomu, więc albo by nikt nas nie słyszał albo mieliśmy nie robić. Znaleźliśmy odosobnione miejsce w strefie dziecięcej. Przewinęło się około piętnaście ludzi, co i tak uważam, że jest dobrym wynikiem. Nie wiem czy wszyscy co chcieli przyszli, bo zmiana miejsca była nagła. Współprowadziłem ją z panem Grzegorzem Laskowskim zwany Lindalem. Na początku powiedzieliśmy dlaczego chcemy rozwodzić się nad mechaniką grach w planszowych, do czego to ma prowadzić. Powiedzieliśmy o podziale mechanik, potem czym się różni mechanizm od mechaniki. Pan Grzegorz przedstawił nieco top10 w BGG i doszliśmy do konkluzji, że nie ma tam innowacyjnej mechaniki, pewno dlatego, że ludzie lubią co znają. Dlatego pozwoliliśmy sobie przedstawić parę tytułów, które uważamy za ciekawe pod względem mechaniki i użytych mechanizmów. Z mojej strony było to: Daję głowę, Jungle Speed, Czarne historie, Uga Buga, Palce w Pralce oraz Tak, Mroczny Władco!. Wybrałem te gry, ponieważ uważam, że najlepiej widać tę innowacyjność dość mocno, małe proste gry są nieskomplikowane i łatwo wymyślić coś trafnego. Lindal prezentował Abetto, Hanabi, Niagara, Kingsburg, Dixit i Zlot Czarownic. Dlaczego takie gry były wybrane? A to już trzeba było być na prelekcji. Chwila rozmowy z ludźmi, bardziej to był panel dyskusyjny niż prelekcja. Niestety, warunki w jakich odbywała się nasza pogadanka były kiepskie. 
 
Po prelekcji, czyli około 22:30 uznaliśmy, że czas za kończyć dzień…
Sobota…
Na miejsce przybyłem około 11:00. Od razu rzuciliśmy się ku Panu Lodowego Ogrodu. I tu mały szok. Prezentacja zaczęła się o 10:00, spytałem się autora gry jak daleko z rozgrywką i powiedział, że za niedługo kończą. Około 11:30 dowiedziałem się, że ta sama grupa zagrała drugą partię. Niestety, ale uznaliśmy niezagranie w Pana Lodowego Ogrodu za największą porażkę Pyrkonu. Trudno, ponoć później wprowadzono listy kolejkowe, można było się zapisać, a autor dzwonił, że już jest plansza wolna. Szkoda, szkoda… 
 
Jednak korzystając z okazji, że nie dobiję się do Pana Lodowego Ogrodu zagrałem w inny prototyp. W Odbudowę Warszawy. Zagrałem z autorami gry, czyli z Piotrem Grzymisławskim i Łukaszem Szopką. Parę minut wyjaśnienia reguł i już ruszyliśmy z budową. Gra mi się spodobała, ale niestety w połowie (może nawet szybciej!) musiałem się zwijać z powodu konkursu. Ale postaram opisać ją w serii “W warsztacie”. 
 
Wspomniany konkurs robił Portal Games, więc to był “Konkurs o grach planszowych, szczególnie Portalu” (czy jakoś tak). Złożony był on z pięciu konkurencji. W pierwszej był czytany fragment instrukcji i należało odgadnąć co to za gra (2 pkt za jeden fragment, 1 pkt za dwa). Kolejna konkurencja to odgadnięcie z jakiej gry pochodzą wystawione elementy gry, następna to dopasowanie nazwy gry do litery alfabetu, później były kalambury a ostatnia to quiz na temat gier i pracowników Portalu. W drużynie miałem BeeRee i Fleschu, lecz mimo tego zajęliśmy dopiero III miejsce. Postanowiłem wydać parę złociszy i zakupiłem nieco planszówek. 
 
Później nastąpiła pora obiadowa. A po niej poszliśmy do hali, w której były gry elektroniczne. Powiem szczerze, że jeżeli chodzi o tego typu gry, to jestem już noobem. Lubię grać w serię Assassin’s Creed, uwielbiam wszystko co jest związane z Batmanem oraz zagrałem parę innych gierek. Jednak wszystko gram z około 2- lub 3-letnim opóźnieniem. Dlatego jak zobaczyłem całą halę z komputerami, w której są rozgrywane jakieś turnieje, prezentacje gier, rozgrywki wszelakie trochę osłupiałem. Widząc prędkość reakcji i posługiwania się klawiaturą i myszką niektórych osób jeszcze bardziej utwierdziłem się, że żadne ze mnie gamer :) Jeżeli ktoś jest nieobeznany, jak ja, w grach wideo, powinien pójść i zobaczyć, wygląda imponująco. 
 
 
Jeszcze raz się przeszedłem po stoiskach, potem zaglądnąłem do Badger’s Nest. A tam Fleschu i BeeRee słuchają zasad Rycerzy Pustkowii. Przyszedłem w połowie zasad, a i tak nie było dobrze słychać Marka. Jednak z czego co ja usłyszałem, to zapowiada się dobrze. Szkoda, że nie zdążyłem zagrać, ale już autor gry był zmęczony, więc dałem my wypocząć. 
 
Następny punkt programu to loteria REBEL-a. Paweł Kurnatowski musiał używać megafonu, tak liczny był tłum. Mimo tego nie słyszałem go, nawet zastanawiałem się czy miał on go włączony. Nawet podczas loterii znalazłem Wally’ego. Z powodu braku wygranej i kiepskiego dźwięku nie był to ciekawy punkt. 
Wróciłem do Badger’s Nest, tym razem ze znajomymi, i spytałem się czy możemy zagrać w Starlight, grę kooperacyjną z elementami horroru. Autor gry powiedział, że chce coś zjeść, więc poprosił, by wrócić za pół godziny. W tym czasie pooglądaliśmy sobie tańce średniowieczne. Wróciliśmy i już siedliśmy do gry. Przemysław Pencak wyjaśnił nam zasady, które nie są aż tak trudne jak myśleliśmy. Ogółem gra rozgrywa się w kosmosie i dzieli się na scenariusze. W tym, który rozegraliśmy gracze wcielają się w galaktycznych łupieżców, którzy odbierają sygnał S.O.S. pobliskiego statku liczą na łatwy łup, jednak okazuje się, że ten pojazd został przejęty przez stwora, którego zwą Matką. Brzmi ciekawie? Chcecie więcej? No to do jutra! Bo opiszę tę grę “W warsztacie”. Powiem, że udało mi się wygrać. Borsuki robili statystyki, łącznie z naszą wygraną było 4:2 dla gry, zaś na poprzednim konwencie 8:1 dla gry. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to jest połączenie Robinsona z Horrorem w Arkham oraz paru ciekawych pomysłów. Ja wróżę dobrze tej grze. 
Starlight był ostatnim punktem, jaki zrobiliśmy w sobotę. 
Niedziela…
Ostatni dzień, znów koło 11:00 przybyłem tamże z moją ekipą. Byliśmy nastawieni na Cthulhu Wars. Jednak wyszło jak wyszło, to chyba najbardziej oblegana gra planszowa tego festiwalu. I cóż się zdziwić? Zagraliśmy parę gier planszowych, a ja postanowiłem zakupić jeszcze jedną grę. W ogóle przez cały czas trwania festiwalu zagrałem mało gier, których nie znam, było to: Splendor, Hanabi, Dobble, Jungle Speed Safari, Wsiąść do Pociągu: Europa, Dinopody, Mistakos, List Miłosny, Bagn!, Odbudowa Warszawy, Starlight i Łap prosiaka!. Bardzo mało jak na planszomaniaka. Ostatnia wymieniona gra to prototyp od Granny, a prezentowała mi go Board Game Girl wraz z mężem. To prosta gra imprezowa, której należy szukać podobieństw między prosiakami. Więcej, jak zawsze opiszę w warsztacie. 
 O godzinie odbyła się loteria Falkonu. Powiem szczerze, że organizacyjnie to było dość słabe: ktoś miał krzyczeć stronę, inna osoba linijkę i ta osoba dostawała nagrodę. Jako, że często były strony 3, 5 i 11 podejrzewam, że znajomi ustawiali się, by oni dostali nagrodę. Na tym etapie zakończyła się moja przygoda z Pyrkonem.
Nie tylko planszówki…
Pyrkon to impreza obejmująca wszelaką fantastykę, więc jest rozbudowana ona do maksimum, każdy uczestnik znajdzie coś dla siebie. Poza blokiem planszówkowym był między innymi: blok literacki, naukowy, gier elektronicznych, karcianek, RPG-owy, LARP-owy, bitewniaków, komiksowy, czy manga i anime. Nie było czasu zbadać wszystkiego, zajrzałem ledwo na kilkanaście minut do gier elektronicznych. Nie bardzo nawet orientowałem się prelekcjami. 
Jednak co czułem ewidentnie przez cały czas trwania tej imprezy to cosplay. Przez korytarze każdej hali przemykały się kolorowe osoby przebrane za różne postacie z gier, filmów, książek, itp. Karthus z League of Legends, Dwie-Twarze i Poison Ivy z Batmana, Szturmowcy i rycerze Jedi z Gwiezdnych wojen, czy sam Iron Man powodowali, że człowiek widząc ubarwione postacie od razu się uśmiechał, nieco bardziej odważni prosili o sfotografowanie się z tą postacią. Za rok też się przebiorę, a co!
Jednak to również wspaniała integracja. W wiosce fantasy można było nauczyć się walki na miecze i topory, w hali 7A tańców średniowiecznych, zagrać w Twistera, a codziennie można było wspólnie umyć zęby. Jeżeli naprawdę czuł się osamotniony i chciał zawiązać nowe znajomości, mógł to zrobić bez problemu. Nawet biorąc udział w LARP-ach, RPG-ach czy grach planszowych. 
 
Wieści od wydawnictw
Poza prototypami, które zagrałem (na moje zdecydowanie za mało, ciągle nad tym ubolewam) podpytałem się nieco wydawnictw o plany i gry, które wydadzą w niedługim czasie.
Granna
Board Game Girl przedstawiła mi poza wspomnianym Łap Prosiaka inną grę z tej serii, czyli Łap Psiaka. Zasada gry jest taka sama, więc czekajcie do opisu tej gry na blogu (najpewniej w środę).
W serii “Granna Expert” ukaże się gra Pretor, tytuł rumuńskiego projektanta Adreia Novaca. Pozycja ta przenosi nas do starożytnego Rzymu za czasów Hadriana, gdzie jako inżynierowie będziemy przyczyniać się do chwały Imperium.
Niedługo czeka nas też nowe wydanie gry Wilki i owce, które będzie zawierać dodatek Grube ryby. Rozszerzenie będzie dodawał nam nowy teren – staw, w którym pływają ryby i nam one będą punktowane podobnie jak owce.
Cube – Factory of ideas
Na Pyrkonie odbyła się premiera Prosiaków, które lada dzień powinienem dostać do recenzji. Jednak najbardziej pochłonęła mnie rozmowa na temat Mice & mystics. Gra ukaże się III kwartale (najpewniej przełom sierpnia/września), cena gry będzie na pewno tańsza niż angielska (obecnie dochodzi do 280zł), ale o ile to na tym etapie produkcji ciężko powiedzieć. Na razie jest za wcześnie by mówić coś więcej, za około miesiąc będzie jaśniej.
Bard
Od nic dowiedziałem się, że niedługo ma wyjść Bang! wersja kościana. Właściwie to nie od nich, ale dowiedziałem się czegoś więcej. Gra będzie dostępna w II kwartale. W grze będzie tradycyjny podział na szeryfa, zastępców, bandytów i renegatów. W swojej turze gracz rzuca kośćmi i następujące symbole pozwalają mu wykonać następujące czynności: 1 – strzał do gracza w zasięgu 1, 2 – strzał do gracza w zasięgu 2, Bandaż – uleczenie dowolnego gracza (w tym siebie), Niedźwiedź – utrata jednego punktu żywotności, Strzała – wzięcie żetonu Indian, gdy pule żetonów się wyczerpie, każdy traci tyle życia ile ich ma przed sobą oraz Gatling – zestaw trzech takich samych symboli powoduje usunięcie żetonów Indian przed sobą oraz stratę żywotności dla przeciwnika.
Inne
Porozmawiałem z Portalem i nic się nie zmieniło w kwestii wydawanych rzeczy, wszystko powiedzieli na PORTALkonie. Niestety, nie mieli prototypu Walecznych Pikseli, jakaś klątwa.
Nieco Arka Zwierzaków się Fabryce Gier Historycznych przesunęła, ale widziałem już finalne grafiki. Więcej o tym wydawnictwie przy okazji.
Paweł Kurnatowski z REBEL-a był nieco tajemniczy. Ale nagła informacja o wydaniu Galaxy Truckera mnie zaskoczyła, więc już mnie nic nie zdziwi w tym życiu.
Podsumowanie
Pyrkon to jest ten konwent, który trzeba przeżyć. Był to udany wyjazd na trzy dni, które nigdy nie zapomnę. Był to czas, w którym świetnie się bawiłem. Czuć mocno przyjacielską atmosferę, z osobą którą nie znasz i nawet nie wiesz jak ma na imię mówisz na ty. Jedno jest pewne, ja w następnych latach na Pyrkon będę jeździł. Znam swoje błędy, wiem, że dobrze wszystkiego nie zaplanowałem i nie zagrałem wszystko w co chciałem, ale mimo tego to dobry czas (choć Pana Lodowego Ogrodu sobie nie daruję…), Pyrkon to po prostu za duży konwent by zrobić wszystko co się chciało… Jeżeli kogoś nie było – niech żałuje!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.