Skip to main content

Pierwsza krew – Panic Lab

Jakiś czas temu prezentowałem unboxing tej gry, czas na wrażenia z pierwszej rozgrywki. W danym tytule mamy z obrazkami. Część z nich przedstawia ameby, które dzielą się na “ślimakowate” lub z mackami, dodatkowo mogą być pomarańczowe lub fioletowe, jakby tego było mało dzielą się na kropkowane i paskowane. Należy rzucić czterema kostkami, które określają kształt, wzór, kolor ameby i laboratorium z którego uciekła. Niby proste, ale są dwie rzeczy, które nam przeszkadzają. Jednym z nich jest przewód wentylacyjny, który powoduje, że ameba wchodząc do niej, wychodzi najbliższym kafelkiem przewodu, omijając wszystkie inne rzeczy. Inną przeszkadzajką jest laboratorium mutacyjne, które powoduje, że wzór, kształt lub kolor ameby zmienia się z jednego na drugi, więc zmieniają się warunki poszukiwań. Za poprawne wskazanie ameby dostaje się punkt, zaś za błędne traci się go. Kto pierwszy uzyska pięć punktów, wygrywa.

Gra jest bardzo szybka i mega mózgożerna. Część osób, z którymi grałem już miała doświadczanie w tej planszówce, więc często zanim odnalazłem laboratorium, to ktoś już wskazał amebę. Trochę mnie wkurzało, że ludzie mi zasłaniali widok, więc już nie patrząc co zostało wyrzucone, błądziłem przy wskazaniach najbliższego mi gracza. Udało mi się ugrać jeden punkt. Jest to bardzo prosta i ciekawa gierka, o niezbyt skomplikowanej mechanice. No cóż, gra jest na pewno śmieszna, nieco logiczna i przyda się na drętwej imprezie. Polecam poznać tę grę.
 Werdykt: 3 – Przy okazji bym sobie pograł

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.