Skip to main content

Pierwsza krew – Horror w Arkham: Widmo nad Innsmouth

Widmo nad Innsmouth to bodajże pierwsze opowiadanie Lovecrafta jakie było mi dane czytać. Dlatego tym chętniej siadając po raz drugi do Horroru w Arkham zagrałem go w raz z dodatkiem Widmo nad Innsmouth.

To miasto jest znane z tajemniczego kultu, Ezoterycznego Zakonu Dagona oraz charakterystycznego wyglądu mieszkańców. Innsmouth to tak naprawdę zamknięta społeczność, która nie bardzo lubi przyjezdnych. Obed Marsh oddał tę mieścinę jednemu z bóstw, Dagonowi, w zamian za bogactwa. Od tej pory mieszkańcy zamieniają się w ryboludzi. Niezbyt bezpieczne miejsca, prawda? W takie, niestety, musimy się udać, gdy gramy wraz z tym dodatkiem. Planszę Innsmouth dokłada się do Arkham, tak samo jak miało miejsce z Koszmarem z Dunwich.

A cóż poza planszą nowego? Mamy milion (no nieco mniej) nowych poszukiwaczy, Przedwieczni, którzy są generalnie “nieco” trudniejsi niż w podstawce, oczywiście mamy też nowe karty mitów, bram oraz spotkań w odpowiednich lokacjach miasta (nowe w Innsmouth oraz stare do Arkham), także pula potworów się zwiększyła. Jeżeli ktoś chce sobie utrudnić życie, może zagrać jednym z heroldów, który zwiastuje Przedwiecznego (my graliśmy bez nich). Czasem są przydatne karty wyglądu człowieka z Innsmouth. I ciekawy marketing: karty pod przyszły dodatek ;)

Trzon gry się nie zmienia, opiszę nowe zasady. Do Innsmouth dostać się możemy z dworca płacąc dolara i lądujemy na obszarze nazwanym “Usługi przewozowe Joego Sargenta”. Nowym elementem jest tor buntu istot z głębin, jeżeli do vortexu wejdzie potwór kładziemy odpowiedni znacznik na torze. Po zapełnieniu się tracka budzi się Przedwieczny. Z drugiej strony mamy tor federalnych, możemy poświęcić wskazówkę (maksymalnie dwie na turę), po uzupełnieniu toru wchodzą federalni i czyszczą miasteczko (tak jak było w opowiadaniu!). Aktywność federalnych widać też na ulicach, kiedy tor przebudzenia Przedwiecznego uzupełni się do połowy, ważne są modyfikatory skradania w Innsmouth. FBI widząc, że za dużo się dzieje w tej mieścinie, zatem robią nagonkę, poruszając się trzeba zdać test skradania, w przeciwnym wypadku trafiamy do aresztu. Na mapie mamy dwa miejsca, do których możemy dostać się płacąc dwa dolary, ale problem polega na tym, że nie możemy stamtąd wrócić, dopóki ktoś nas nie ściągnie płacąc również 2 dolary. Wspomniałem w poprzednim wpisie, że nie bawiliśmy się w mini-historie. Każda postać ma swoją historię opisaną na tyle karty. Dostajemy dwie karty, w której jest opisana dalsza część historii, a także warunki, które trzeba spełnić, aby dostać specjalne bonusy. Oczywiście jest też opisana porażka, czyli nieciekawy efekt. Wśród nowych stworów do ubicia mamy Istotę z Głębin, która może się poruszyć po obszarach wodnych, czyli z Innsmouth może przejść do Arkham, bo tam mamy dwa obszary wodne oznaczone odpowiednimi żetonami.

Wylosowanym przez nas Przedwiecznym był (albo była, nie znam płci :D) Ghatanothoa. Te monstrum ma niezwykle drażliwą właściwość, mianowicie gdy wije się w swoim śnie, a dowolny poszukiwacz dostał dwa lub więcej żetonów wskazówek musi wylosować jeden żeton z specjalnej puli. Jeżeli jest on pusty, to nie ma żadnego efektu, ale gdy widnieje na niej jej twarz, to gracz zostaje pochłonięty. Ot tak, po prostu. Ogrom nowych zasad mnie przytłoczył nieco, za dużo się na raz działo. Tutaj trzeba biec, tam biec, a tam zaraz potwór wejdzie do wiru i tor buntu się zwiększy, a tutaj są trzy wskazówki aż i trzeba je podnieść, ale uważać by nie zostać pochłoniętym… Ufff, lekki zawrót głowy. Karty Mitów chyba były słabo potasowane, bowiem następowało często spotęgowanie potworów, z czego dużo w Innsmouth. Przez Ghatanothoę straciłem nawet swoją postać. Dodatek niezwykle ciekawy, ale jak ktoś nie lubi zbyt mocnego mieszania w mechanice, to nie koniecznie mu się spodoba. Mi gra przypadła do gustu, rozszerzenie też, ale jakoś lepiej się czułem grając w Koszmar z Dunwich.

Werdykt: 4 – Z chęcią spróbuje jeszcze raz

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.