Skip to main content

Pierwsza krew – Cytadela

Zimową porą będą szykować architekci plany budowy dróg, plany budowy dróg. Podkreślam jeszcze raz: plany budowy dróg. A na wiosnę wyjdziemy z budową ulic i… ulic, bo jakie mamy drogi? Jakie mamy? 
Krzysztof Kononowicz, słynna wypowiedź dla TV Jard
Kiedy gram w takie tytuły, które nie wiadomo jakim cudem mnie ominęły, zastanawiam się czy w ogóle się znam na grach planszowych ;) Cytadela to popularny tytuł Bruno Faiduttiego, opowiadający o budowie średniowiecznego miasta. Każdy ma w tym swój interes, zatem jest to również gra intrygi, w której tożsamości są ukryte. W tym tytule występuje bardzo fajny system zmiennej roli.

Runda gry wygląda następująco. Z talii postaci w zależności od liczby graczy usuwa się pewne tożsamości, aby niepewność kto kim gra była większa. Jedną z nich usuwa się jawnie, pozostałe zakryte (by można było mniej więcej zgadywać). Zaczynając od pierwszego gracza (osoba posiadająca pionek korony) każdy po kolei wybiera postać (bierze karty na rękę i wybiera, przekazuje dalej. Zatem pierwszy gracz zna postać, która wybrał i te, które miał na ręce, każdy następny jedną mniej, więc jeszcze więcej niepewności). Po tej czynności pierwszy gracz po kolei wywołuje postacie, czyli: Złodzieja, Zabójcę, Magika, Króla, Biskupa, Kupca, Architekta, Generała. W wariancie zaawanoswanym są inne postacie. Każda osoba po wywołaniu wykonuje swoją turę, role mają różne właściwości, np. Generał otrzymuje sztukę złota za dzielnicę militarną oraz może zniszczyć przeciwnikowi dzielnicę za jej koszt obniżony o jeden. W turze gracz wpierw wykonuje akcję, czyli bierze 2 sztuki złota lub dwie karty dzielnic na rękę, ale jedną z nich odkłada na spód. Kiedy uznamy to za słuszne możemy budować dzielnicę, czyli płacimy jej koszt i wykładamy przed sobą, nie można mieć dwóch takich samych dzielnic. Gdy ktoś wybuduje ósmą dzielnicę, to każdy dokańcza swoją turę i gra się kończy. Następuje punktacja i wygrywa osoba mająca najwięcej punktów.
Zmienny system ról, niepewność, blef oraz podkładanie świni. Inaczej nie umiem opisać tej gry. Bardzo ciekawa, dość prosta gra. Musimy tak manipulować postaciami, dobrze wybrać ją, a co najważniejsze wykorzystać, by przybliżyć się do wygranej. Chyba podczas Pierwszej Krwi wygrałem paroma punktami przed drugą osobą. Wykonanie na miarę FFG i Galakty. Małe pudełko, które można łatwo przetransportować. Duże, wyraziste karty dobrej jakości, a przede wszystkim klimatyczna oprawa graficzna sprawiła, że gra mnie przyciągnęła do siebie. Jest bardzo dużo negatywnej interakcji. Zabójca pozbawia tury wybranego gracza, złodziej okrada dowolną osobę, itp. Jednak też doradcy niektórzy są przepakowani, zwłaszcza kupiec, który dostaje dużo pieniędzy. Uwielbiam negatywną interakcję, ale kiedy trzeci raz z rzędu zostałem zabity (trzy inne postacie!) trochę mnie to zirytowało, więc Cytadela może być powodem do nie jednej kłótni. No, ale…
Mój werdykt:  4 – Z chęcią spróbuje jeszcze raz

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.