Skip to main content

Niedzielne przemyślenia – Autorze, wyjaśnij mi zasady!

Od jakiegoś czasu, w niedzielę, piszę bardzo luźne refleksje na tematy okołoplanszówkowe. Mają one inną naturę niż moje felietony, więc postanowiłem stworzyć nowy cykl, który nazwałem po prostu “Niedzielne przemyślenia”. A teraz do rzeczy.

Pewnego razu miałem okazję zagrać w Robinsona, którego wyjaśniał sam Ignacy Trzewiczek. Wyobraźcie sobie, że wiele elementów gry nawiązał klimatycznie do tematu rozbitków. I nie mówię tutaj o jakichś oczywistościach, wiele rzeczy, z których nie zdawałem sobie sprawy.
Również grałem w Tezeusza, którego wyjaśniał Michał Oracz. Wtedy zrozumiałem, że postacie nie poruszają się w kółko i dlaczego skoro są w pokoju obok się nie widzą. Przypomnijcie sobie jakiś statek z filmu science fiction. Ile macie korytarzy? Ile sposobów dotarcia do jakiegoś pomieszczenia? To, że gracze poruszają się po kole, to czysto abstrakcyjny sposób na pokazanie mechaniki. A przyjrzyjcie się też rysunkom pomieszczeń: jakieś rury, szyby wentylacyjne, skrzynie, ciemnie zaułki, słowem: wiele sposobów by ukryć się przed wrogiem.
Jeszcze innym razem zagrałem W Zakładzie: Lubelski Lipiec ’80, zasady wyjaśnił Michał Sieńko. Opowiadał on, że ilustracje powstały na kanwie prawdziwych zdjęć Fabryki Samochodów Ciężarowych, że wspomniana firma miała własne kino, gazetę, itp, cytaty zawarte na kartach są autentyczne i tak dalej.
Pewno po tytule i podanych przykładach zorientowaliście się mi o co chodzi. Ja z chęcią będę korzystał z okazji, aby autor danego tytułu (lub osoba biorąca udział przy jego tworzeniu albo tłumaczeniu) wyjaśniał mi jej zasady. Poza dobrze wyłożonymi regułami (bo kto lepiej to zrobi?), to jeszcze przedstawi bardzo dobrze tak zwany fluff, czyli wszystko poza mechaniką, a ma wpływ na grę (klimat, tematyka, powiązania pomiędzy tymi oraz mechaniką, świat przedstawiony w grze, itp). Rozumiem, że autor chce pokazać, że ta gra jest jak najlepsza, pokazać praktycznie same plusy, ogółem rzecz mówiąc, chce mi ją sprzedać. Jednak wiele informacji podaje odruchowo, w sposób zabawny, interesujący. Jeżeli ma nawet za cel wcisnąć mi tę grę, to za tak genialne przedstawienie mogę ją kupić. Złapcie na jakimś konwencie autora jakiejś gry, pogadajcie z nim i poproście o wyjaśnienie zasad. Zupełnie inna jakość tłumaczenia reguł. Polecam :)

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.