Skip to main content

zjAvowa relacja – zjAva okiem planszomaniaka

15 stycznia Mirosław XARIC Kowalski napisał do mnie z pytaniem, czy bym nie objął patronatem medialnym zjAvy5 i czy bym nie wpadł i zrobił jakąś relację. Nie powiem, zastanawiałem się czy nie pojechać do Warszawy już zanim dostałem tę propozycję. Jako, że nie mam stałej pracy, a już wtedy szykowałem się na PORTALkon i krótki pobyt w Krakowie, obawiałem się, że nie będę mógł wpaść. W każdym razie patronem zostałem. Jednak około 3 tygodnie później wiedziałem, że będę na zjAvie. Oto moja relacja.

 
Jeszcze przed wyjazdem

 

Zawsze do podróży staram przygotować się bardzo rzetelnie. Wszystko kalkuluję, wszystko obliczam, wyszukuję ewentualnych alternatyw. Dzień przed wyjazdem (a jechałem w sobotę, 15 lutego, czyli w dzień imprezy) miałem wszystko dopięte. Jednak, kiedy o godzinie 4:50 stanąłem przed przystankiem, z którego miał odjechać bus wiedziałem, że o czymś zapomniałem. O rezerwacji miejsca. A, że już nie było miejsca, to nie pojechałem nim. Dobrze, że tata jeszcze nie odjechał, szybko podwiózł mnie na dworzec kolejowy, gdzie około 20 minut później miałem pociąg, który kosztował mnie o wiele za dużo. Jeszcze zorientowałem się, że zapomniałem o akumulatorkach do aparatu, więc w kiosku przy dworcu kupiłem szybko jakieś zwykłe baterie. Kupiłem bilet i w drogę. Ten akapit wydaje się być off-topowy, ale jednak musiałem o tym napisać, aby uzmysłowić wam w jak ciężkich warunkach dotarłem do Warszawy.
 
Wejście na konwent


Ok. 9:30 dotarłem na miejsce imprezy, miałem bardzo dobry dojazd z Warszawy Zachodniej. Po drodze spotkałem pewnego chłopaka, który nie wiadomo jakim cudem rozpoznał, że idę na zjAvę. Idąc w stronę tego gimnazjum dyskutowaliśmy nad długością kolejki. Powiem wam tak: kilku gżdaczy (gżdacz to określenie na wolontariusza na konwentach zwązanych z fantastyką) sprawnie przyjmowało ludzi. Wyjąłem mój formularz akredytacyjny, powstał mały problem, ale szybko sprawa się wyjaśniła, dostałem identyfikator i informator. Zostałem ładnie pokierowany i poinformowany co, gdzie i jak. Poszedłem do szatni, zmieniłem obuwie i już witał mnie Games Room. Muszę pochwalić gżdaczy i organizatorów za rzetelne podejście do organizacji i dobrą obsługę uczestników. 
 
Pierwsze minuty

 

Nie pisałem wcześniej, jednak jak ktoś nie zauważył, to jestem planszówkowiczem. Punkty związane z LARP-em czy innym RPG niezbyt mocno mnie interesowały. Od razu poszedłem na Games Room. Organizacyjnie wyglądało tak, że wszystko związane z planszówkami było w tamtym miejscu. Zatem poza Games Roomem były tam stoiska wydawnictw REBEL.pl, Cube – Factory of Ideas, FGH i Portalu, odbywały się w tym miejscu turnieje planszówkowe, gry bitewne również można było pograć, nawet stanowiska z RPG-ami widziałem, poza tym można było dostrzec tam stoiska sklepów z gadżetami dla geeków.
 
W chwili, gdy wchodziłem na Games Room wszystko się ustawiało. Już kilka stołów było zajętych przez graczy. Porozmawiałem z Pawłem z Rebela, przywitałem się z Multidejem z Portalu, podszedłem też do ekipy z FGH. Poznałem na żywo Adama Kwapińskiego (wcześniej mieliśmy kontakt mejlowy i facebookowy). No i zostałem dłużej w Fabryce Gier Historycznych. 
 
Urodziny Bloga

Zdjęcie od Games Fanatic

 

Około 11:00 siadłem do gry cywilizacyjnej tworzonej przez FGH. Pojawił się Piotr Jasik, pojawiła się też ekipa z Games Fanatic w postaci Board Game Girl i KubyP. Trochę porozmawiali, jednak ja byłem zajęty grą. 13:30 zakończyliśmy rozgrywkę. Wyjąłem szampana, wyjąłem ciasteczka. Każdy kto chciał, to się napił i poświętował. Była miła atmosfera. Ostatniego łyka szampana wypił Paweł Kurnatowski z REBEL-a. Trzeba przyznać, że się udało. 
 
Gry i prototypy

 

A co przez dwa dni zagrałem? Przede wszystkim były to prototypy od Fabryki Gier Historycznych. Chciałem dopchać się do REBEL-a, ale zawsze gry były zajęte lub nie było wielu chętnych. Jednak Splendor mi się udało pograć. Portal nie wziął ze sobą Pixel Tactics, więc szukałem wśród innych wydawnictw gier, które nie znam. Krwawisz zaproponował mi partyjkę w Summoners Wars. Małe szybkie podsumowanie, oczywiście na więcej można liczyć w pierwszej krwi.
 
Prototypy od FGH:
 
Cywilizacja (nazwa robocza) – Nie mam porównania do innych gier cywilizacyjnych. Gra, w której wcielamy się jedną z nacji i rozwijamy ją. Gramy maksymalnie cztery epoki, jeżeli ktoś wygra dwa razy daną epokę na dwa różne sposoby wygrywa grę. Jako, że baaardzo dłużyła nam się rozgrywka, więc zagraliśmy jedną epokę, którą wygrałem.
 
Arka Zwierzaków – Ta gra niedługo pojawi się w sklepach. Bardzo ciekawa gra dla dzieci, która jest połączeniem memory, Galaxy Truckera i Mondo. Jutro będzie pierwsza krew.
 
Obcy – Gra przygodowa, w której wcielamy się w rolę załogi, która zmierzała ku ziemi, gdy nagle coś obudziło nas z hibernacji… Brzmi znajomo? A i owszem, bardzo dużo nawiązań i wzorowania się na serii filmów o przemiłych stworkach. Bardzo dobra gierka. Co prawda w niej nigdy nie ma dobrych rzutów, są tylko gorsze lub lepsze, ale zawsze (no prawie) niemiły efekt.
 
FGH miało ze sobą jeszcze Bitwę Magów, którą nie grałem, ale widziałem. Akcja toczy się w czasie rzeczywistym i należy rozgromić przeciwnika. Tytuł przeznaczony od 2-4 graczy, ale według autora najlepiej gra się we dwójkę. 
 
Prototypy od REBEL.pl:
 
Jak mówiłem, zagrałem tylko w Splendor. Naprawdę fajna gra z prostą mechaniką. Dobieramy kryształy, za które kupujemy budynki dające nam jakiś kryształ oraz punkty zwycięstwa. Osoba, która jako pierwsza zdobyła 15 punktów wygrywa.
 
Gry nowe:
 
Tutaj też szału nie ma. Z nieznanych mi gier zagrałem tylko dwie. Summoners Wars bardzo ciekawa, prosta i fajna gra dwuosobowa. Gracz wciela się Mistrza Przywołań i jego zadaniem jest zabicie przeciwnika. Ten tytuł zbiera dobre opinie.

Drugą grą jest W zakładzie, czyli pierwsza gra Fabryki Gier Historycznych. Bardzo ciekawy worker placement z blefem i wyścigiem, kto pierwszy ten lepszy :)

Nie tylko granie

Drugiego dnia postanowiłem nieco pozwiedzać, większość czasu dnia pierwszego spędziłem na Games Roomie, więc nie wiem co się dookoła działo. Było mnóstwo prelekcji, których nazwy były całkiem ciekawe (niestety, nie wiem jak z treścią, chociaż na tę prelekcję o hieroglifach chciałem pójść). 

Portal Games przygotował konkurs, w którym niestety nie mogłem brać udział ze względu na fakt, że część pytań jest mi znana. Składał się ten konkurs z trzech konkurencji, przy czym część pytaniowa była przeplatana pomiędzy innymi (czyli pytania, zadanie 1, pytania, zadanie 2, pytania). Pierwsze zadanie było niezwykle ciekawe, Multi czytał kawałek instrukcji i trzeba było odgadnąć co to za gra. Drugie zadanie było nie mniej emocjonujące albowiem były to kalambury, do pokazywania była nazwa karty z jakieś Portalowej gry, którą pokazywał Multidej. 

Poza tym często przechadzali się po szkole jacyś rycerze, magowie, druidzi, stalkerzy, policjanci i masa osób przebranych za jakieś postacie. Poza tym czynne były punkty informacyjne o LARP-ach i RPG-ach

W momencie rozpoczęcia loterii REBEL.pl, wszystkie osoby przebywające w Games Roomie oderwali się od swoich czynności i rzucili się w jedno miejsce – do stoiska REBEL-a. Niesamowity widok. 


Czego mi zabrakło



Aż się zdziwiłem, że nie było warszawskich wydawnictw takich jak Granna czy FoxGames. Daleko nie mieli, a ten konwent to bardzo fajny sposób na promocję. Myślałem, że G3 również będzie, bo to jedno z największych wydawnictw w Polsce. Poza tym liczyłem na RedImp, ale już wiedziałem przed imprezą, że ich nie będzie. Zatem za mało wydawnictw, a szkoda. 

Szkoda też, że nie pojechałem ze znajomymi, coby ogarnąć trochę bardziej ten konwent. Z kolei ekipę z FGH, REBEL-a, Portalu i Cube’a znałem, więc miło mi się z nimi rozmawiało. Jakbym przygotował się bardziej mógłbym parę wywiadów udzielić, ale za to mam jeden z FGH. 

Żałuję również, że nie zainteresowałem się bardziej innymi punktami programu, no ale przecież się nie rozczłonkuje, by być wszędzie :) Nie zaglądałem zbytnio do informatora, to też nie bardzo interesowałem się co się dzieje aktualnie. Pochłonęły mnie planszówki. 

Podsumowanie

zjAva to bardzo świetny konwent dla ludzi z konkretnym celem. Czy jesteś LARP-owce, RPG-owcem, miłośnikiem karcianek, bitewniaków lub planszówek – znajdziesz tam swoje miejsce. Było naprawdę super i mam zamiar tam się dosyć często pojawiać. Uff!


PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.