Skip to main content

Pierwsza krew: 7 Ronin

Honor samuraja jest z pewnością ważniejszy od świstka papieru.
James Clavell, Shōgun
7 ronin to ostatnia nowa gra, którą zagrałem  w Krakowie. Co prawda dostałem ją do recenzji, ale dzień przed wyjazdem, zatem nie zdążyłem rozegrać żadnej partii. Oczywiście walka toczyła się między mną, a Grzegorzem. Postanowiłem bronić wioski (poprowadzić roninów), zatem Grzesiu ją atakował (kierował zastępy ninja). Potem nasze role się odwróciły.

Gra toczy się przez osiem rund, każda posiada trzy fazy. Pierwsza to planowanie. Gracze za zaslonką ustawiają swoich wojowników. Każdy obszar określa ile maksymalnie ninja może się w nim znajdować. Ninja jest więcej, ale każda runda określa do ilu obszarów mogą zostać posłani, zatem mają mniejszy zasięg działania. W jednym obszarze może być maksymalnie jeden ronin, wyjątkiem jest Tasuke, której zdolnością jest, że może się dołączyć do innego wojownika. Gdy obaj gracze zadeklarowali, że zakończyli planowanie, to  rozpoczyna się druga faza. Planszetki są odsłaniane i nasze jednostki ustawiane na planszę główną w odpowiednich obszarach. Teraz każdy ronin wykorzystuje, o ile może, swoją zdolność. Nie będę zbytnio opisywał jaką każdy ma, zrobię to w recenzji. Następnie przystępujemy do usuwania ninja. To ciekawy mechanizm. Każdy ronin ma wytrzymałość, jeśli stoi na jakimś polu wraz z ninja, to wszystkie kostki oznaczające atakującego są przenoszone na ronina. Ronin zabił ileś tam ninja, ale sam odniósł obrażenia. Ostatnia faza, to rozpatrzenie efektu zajęcia obszaru. Każdy obszar ma jakąś zdolność, która daje korzyści gdy ninja go zajmą, czyli kiedy po rozpatrzeniu działania roninów ostał się w którymś jakiś ninja. O tych zdolnościach też napiszę w recenzji. Na koniec rundy ronini są zdejmowani z planszy. Ninja wygrywa, gdy wyeliminuje wszystkich roninów lub na koniec rundy zajmie pięć obszarów. Obrońca wygrywa, gdy pokona wszystkich ninja.

Jest to naprawdę ciekawa gra strategiczna. Przede wszystkim elementy budują klimat. Inna planszetka planowania dla każdej ze stron, zasłonka przypominająca pędy bambusa, kafle roninów… Bardzo ładnie wykonane, z śliczną oprawą graficzną. Balans stron też wydaje się być dobry, obrońca może więcej, ale za to atakujący ma przewagę liczebną. Interesujący jest system zajmowania pól i zdolności roninów. Wszystko to sprawiło, że gra 7 ronin przypadła mi do gustu. Zastanawia mnie regrywalność, ale to już wyłapię przy recenzji, którą niedługo sporządzę. Mimo, że obie partie przegrałem (zatem żaden ze mnie samuraj, a tym bardziej ninja), chcę grać dalej!

mój werdykt: 5 – Chce zagrać już teraz!
Dziękuję za przekazanie egzemplarza recenzenckiego wydawnictwu Badger’s Nest.
http://badgersnest.pl/
Informacje o grze
Tytuł: 7 Ronin
Projektant: Marek Mydel
Piotr Stankiewicz
Oprawa graficzna: Aleksander Karcz
Wydawca: Badger’s Nest
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2
Wiek graczy: 14+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.