Skip to main content

Niedzielne przemyślenia: Gender w grach planszowych – Odmienność płci

Niedziela, zatem kolejne przemyślenia. Od bardzo niedawna w polskich mediach przetacza się słowo “gender”. Nie będę dokładał cegiełki do tej dyskusji podając moje własne i prywatne poglądy na temat tej ideologii (jednakże jak ktoś chce, może mnie prywatnie zapytać i możemy porozmawiać). Nazwałem tak trochę przewrotnie ten felieton. Ale o co chodzi? Może wszystko po kolei…

Do stworzenia tego tekstu skłoniła mnie instrukcja Tajemniczego Domostwa, gdzie postać będąca kobietą została podpisana jako Paweł. Przypomniały mi się wtedy czasy, kiedy byłem jeszcze młodszy niż teraz i grałem w gry fabularne. Właściwie to grałem tylko w Warhammera, a konkretniej w jego drugą edycję. Prawie zawsze tworzyłem postać, która była kobietą. Dlaczego? Bo zawsze tworzyłem postacie, które były mniej więcej moją odwrotnością. Dlatego w większości przypadków była to leworęczna, szczupła i wysoka kobieta o elastycznym kręgosłupie moralnym. To dość ciekawe, prawda?
A teraz nieco o planszówkach. W większości gier płeć postaci jest ściśle określona. Tak, jak w przypadku Tajemniczego Domostwa. Jednak odwołując się do gier wydawnictwa Portal istnieją dwa tytuły, które pozwalają wybrać płeć. Mowa o Robinsonie Crusoe i Dziedzictwie. Praktycznie zawsze również gram kobietą. W pierwszym wypadku dlatego, że lubię przeciwności, zaś w drugim przypadku kobieta ma lepsze statystyki początkowe (przynajmniej dla mnie).
W Awanturnikach czy Relic Runners również istnieje wybór płci. Akurat w pierwszym tytule nie ma to zazwyczaj znaczenia, to w przypadku drugiej jedna strona posiada zdolność specjalną. Nie pamiętam już rozkładu, ale na pewno u czerwonego i żółtego gracza kobieta miała zdolności specjalne. Promowanie jedynej słusznej płci? Co na to genderyści? ;)

Inna ciekawa sytuacja odnosi się do Posiadłości Szaleństwa. Wybierałem badacza. Widziałem, że jeden z graczy wybrał o dużej wytrzymałości, drugi pośrednie statystyki, zatem wybrałem o dość dużej poczytalności. Mówię: “Wybieram tego gościa”. A na to Strażnik Tajemnic: “Akurat to jest kobieta”. Przyjrzałem się bliżej i rzeczywiście, nie zwróciłem uwagi na płeć. Powiedziałem tylko: “Nie szkodzi” i byłem gotów do gry.Warto wspomnieć też o grze Munchkin. Istnieje klątwa “Zmiana płci”. Po zagraniu tej karty mężczyzna jest uznawany za kobietę i na odwrót. Taki transgender w czystej postaci. A jednak i nie. Bo w zależności od płci może się zdarzyć, że potwór inaczej atakuje lub efekt karty jest inny. Myślę, że genderyści lubią tę grę.

Zazwyczaj wybór płci nie ma znaczenia w grach. Jednak  jeżeli jest wybór, to czy gracie zgodnie waszą biologiczną płcią czy na odwrót? Podzielcie się w tym w komentarzach!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.