Skip to main content

Zła instrukcja – Geneza problemu

– Gdybym miała instrukcje…
– A jak się urodziłaś, to ją miałaś? Jak żyć?
  Anna Bojarska, Kozzmoss

Zawsze przed rozegraniem partii jakiekolwiek gry planszowej należy zapoznać się z zasadami. W tym celu sięgamy do instrukcji i wnikliwie ją czytamy. W zależności od naszej analizy i zrozumienia reguł panujących w danym tytule stopień jakości naszej rozgrywki jest różny. Jednakże nie zawsze instrukcja jest napisana jak być powinna. Wtedy najczęściej czytam tak długo dany fragment, aż go zrozumiem równocześnie denerwując się na wydawcę. Należy jednakże zastanowić się dlaczego występuje problem z instrukcjami. Pisząc ten felieton starałem się podać i zanalizować najczęstsze przyczyny niezrozumienia spisu reguł.
Zacznę wpierw od chyba najmniej spotykanego zjawiska, czyli nieuwzględnienie przypadków szczególnych. Może się zdarzyć  że przy testach pewnego tytułu nie zdarzyła się pewna szczególna sytuacja, której spis zasad nie uwzględnia. Jednak to nie jest sednem problemu. Gdy zbierze się więcej takich przypadków, to ukaże się FAQ, a już na pewno na stronie wydawnictwa będzie jakieś sprostowanie.Zatem gdzie jest sęk? Co jest powodem złej instrukcji? Cóż, podam dość odważną, ale według mnie prawdziwą przyczynę. Wydawnictwo, autor gry czy nawet testerzy znają dobrze dany tytuł, a skoro coś się zna dobrze, to część rzeczy uznaje się za oczywistość. Sam tłumacząc zasady często zapominam wspomnieć o jakiejś marginalnej, czasem nawet oczywistej regule. Zdarzyło mi się też nie raz zapomnieć o jakiejś kluczowej regule. Gdy dochodzi do sytuacji, w której coś mi się przypomni, gracze zawsze mówią: “gdybym wiedział, to bym zagrał inaczej”. Zasady są dla mnie oczywiste, więc mogę zapomnieć coś wyjaśnić. O ile bardziej osoba, która zna grę, testowała ją dziesiątki (a pewno i w niektórych przypadkach setki) razy, wiecznie poprawiając jej błędy, jest w stanie popełnić ten błąd? Dlatego należy unikać sytuacji, w której twórca, a nawet osoba znająca grę pisze instrukcję. Oczywiście jest to sytuacja czysto teoretyczna dla mnie, bo nie wiem dokładnie jak ten proces się odbywa.


Jednak ktoś powie, że coraz częściej się zdarza, iż twórcą spisu zasad jest ktoś z zewnątrz. I  co wtedy? Co z opisywaną sytuacją? Tutaj wkracza inny czynnik. Instrukcja to pewne optimum pomiędzy szczegółowością reguł, a ich zrozumiałością. Zasady powinny być jak najbardziej przejrzyste przy najmniejszej szczegółowości. Jeżeli jakaś zasada ma zbyt dużo szczegółów, to trzeba je zminimalizować. Pisząc bardziej zrozumiałym językiem: skrócić. Może się wtedy zdarzyć, że został zachwiany złoty środek i teraz zasada nie jest zrozumiała. Jeżeli jest to tytuł posiadający sporo reguł, to owe okrojenie wystąpi wielokrotnie

 

Kolejnym czynnikiem, który utrudnia przejrzystość zasad to wyjątki od reguły. Natura ludzka nie lubi odstępstw od zasad. Wtedy musimy pamiętać, że jest coś inaczej. Jak zostanie zasiane ziarno niepewności, to będziemy patrzeć w instrukcję z myślą: “Czy oby na pewno?”. Zbyt duża liczba wyjątków sprawi, że większość gry będzie polegała na wertowaniu instrukcji, a tym samym uznamy ją za źle napisaną. Pod ten czynnik można podpiąć “modułowość”. Opisano w instrukcji pobieżnie przebieg rundy dla jakiegoś wariantu, a w innych częściach szczegółowo rozpisano akcje, inne warianty, wyjątki od reguł, itp. To powoduje skakanie po spisie zasad, które niekoniecznie jest wygodne. Kiedy czytamy o jakiejś akcji, to chcemy wiedzieć o niej wszystko, a nie że szczegóły czy wyjątki od niej są kilka stron dalej. Przedłuża to wertowanie instrukcji i zapamiętanie jej układu (np. w późniejszych partiach chcemy sprawdzić czy pamiętamy zasadę, to znalezienie jej może być dłuższe).

 

Ostatnią przyczyną, nad którą chcę się zastanowić nie jest do końca winą osoby tworzącej instrukcję. Mianowicie mowa o barierze psychologicznej, a konkretnie oporze przed zapoznaniem się z długimi spisami zasad. Osobiście mi samemu ciężko zapoznawać się z tytułem, którego reguły opisano na 20 czy 30 stronach. Wtedy w mojej głowie tworzy się następujący ciąg myślowy: “Długa instrukcja => dużo reguł => dużo wyjątków => dużo do zapamiętania => ciężka gra”. Oczywiście jest to niemalże nieprawda, np. w przypadku Dziedzictwa czy Chaosu w Starym Świecie okazało się, że szczegółowa instrukcja nie implikuje ciężkiej gry. Człowiek naturalnie chce, aby podano mu coś szczegółowo i jak najkrócej, ale wspomniałem wyżej ma to wpływ na zrozumiałość. W tym przypadku najczęściej zachowano zrozumiałość przy dużej szczegółowości, stąd długa instrukcja.

Należy pamiętać jedno: nie ma gier idealnych, zatem instrukcji też nie będzie. Instrukcja jest ważną częścią, przedstawienie reguł może być mniej lub bardziej udane, jednak nigdy nie będzie idealne. Oczywiście, sporo rzeczy dla bardziej doświadczonych graczy są jasne i można wziąć na przysłowiowy “chłopski” rozum. Dlatego wybaczam często wydawnictwom niedokładną instrukcję.
Natomiast osoby, które znają bardziej branżę niż ja zapraszam do wypowiedzi na temat instrukcji (inne też, ale te szczególnie :D). Całkiem niedawno Kwiatosz na platformie ZnadPlanszy napisał o tym, że zła interpretacja zasad nie musi oznaczać złej rozgrywki. Po przeczytaniu mojego felietonu zapraszam do jego tekstu :)

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.