Skip to main content

Budowa zamku – Memory w kasztelu

Kto bu­duje zam­ki na lodzie, ten i o mróz zabiega.
Władysław Grzeszczyk
Każdy z nas zwiedzał zamek, widział w filmie lub wyobrażał sobie go podczas lektury książki. Niektóre z nich to naprawdę ciekawe budynki, które zachowały się aż do naszych czasów. Część z nich musiała być nieraz restaurowana. Inne noszą ślady pamięci w postaci ruin. Pewno widząc jakąś fortecę nie zdajemy sobie sprawy jaki trud musiał być włożony, aby ten budynek powstał. Jednak warto poświęcić chwilę grze Budowa Zamku i wcielić się w rolę budowniczego.

Cegły i zaprawa

Nie bu­duj zam­ku po­dej­rzeń na jed­nym słowie.
Umberto Eco

 

Wspomniany tytuł jest ciekawą grą familijną, która jest zawarta w małym pudełeczku. Już z okładki bije do nas ciekawa i miła oprawa graficzna charakterystyczna dla Macieja Szymanowicza. W opakowaniu znajdziemy 4 płytki startowe dla każdego gracza oraz karty oznaczone numerami od 2 do 46. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście jest także instrukcja wyjaśniająca dobrze te proste zasady. Jakby tego było mało, to spis reguł posiada przykłady.


 

Tytuł sugeruje, że karty będą przedstawiać kolejne fragmenty zamku. Tak naprawdę umieszczono na nich blanki, po których przechadzają się różne postacie, umieszczono jakieś armaty albp w pobliżu przelatuje wrona. Szata graficzna jest bardzo przyjemna i powinna spodobać się przede wszystkim dzieciom, co zapowiadała okładka.

 

Polecenia od architekta

Za­mek jest ja­ko ko­bieta. Wcześniej, czy później mu­si się poddać.
Isaac Bashevis Singer

 

Każda osoba uczestnicząca w zabawie dostaje płytkę wybranego koloru. Wszystkie karty należy przetestować i rozłożyć na stole. Osoba, która ostatnio zwiedzała zamek rozpoczyna (gdy nie da się tego jednoznacznie rozstrzygnąć, zaczyna najmłodsza). W swojej turze gracz podnosi dowolną kartę i pokazuje innym. Wszystkie karty są ponumerowane. Uczestnik zabawy może ją dołożyć do swojego muru pod warunkiem, że posiada ona wyższy numer od ostatniej karty w swoim ciągu. W przeciwnym wypadku odkłada ją na to samo miejsce, z którego ją podniósł. Może się zdarzyć, że liczba na karcie jest niższa od najwyższych kart wszystkich graczy. Jako, że jej nikt nie dołoży do swojego ciągu jest usuwana z gry. Gra toczy się tak długo, aż ktoś nie będzie miał zamku składającego się z dziesięciu kart (łącznie z startową). Wtedy ta osoba wygrywa.

 

Dla starszych graczy lub żądnych emocji dzieci przygotowano specjalny wariant zaawansowany. Gra kończy się tak samo, czyli gdy ktoś dołoży dziesiątą kartę do zamku. Jednak wtedy liczy się punkty za postacie, które pojawiają się na murach: królowa i król po trzy punkty, księżniczka i rycerz jeden punkt, a para rycerz i księżniczka przynosi jeden punkt. Czarnoksiężnik nie punktuje, ale gracz, który ma go na zamku może dołożyć raz na grę kartę niższą niż najwyższa w swoim zamku. Wygrywa oczywiście ta osoba, która zebrała najwięcej punktów (i w większości przypadków nie jest to ta, która zakończyła grę).

 

W trakcie budowy

Łat­wo jest być od­ważnym za mu­rami zamku.
Przysłowie walijskie


Reakcja po przeczytaniu instrukcji? “No nie… Memory”. A po pierwszej rozgrywce? “Jeszcze raz, jeszcze raz!”. Na czym polega sukces gry? Jakim cudem z oklepanej mechaniki zrobiono grę, w którą z chęcią zagrywały dzieciaki i dorośli? Siła tkwi w oprawie graficznej. Napisałem o niej wcześniej, jest naprawdę ładna, humorystyczna i przyciągająca uwagę. Innym powodem jest, że człowiek lubi co już zna, dlatego prosta mechanika, którą każdy kojarzy w połączeniu ładnymi rysunkami dała tak dobry efekt.


Dzieciaki były zachwycone. Przede wszystkim szukaniem kolejnego elementu zamku, ale także snuciem opowieści o swojej twierdzy, jej historię, dlaczego na murze akurat znajdują się takie elementy i postacie, i tym podobne. Naprawdę, się zdziwiłem, że taka prosta gierka rozwija wyobraźnię. Starszym graczom pokazywałem od razu wariant zaawansowany.
 
I tu warto zatrzymać się na chwilę. W podstawowej wersji osoba, która doprowadziła do końca partii wygrywa. A tutaj nie. Trzeba policzyć i oszacować czy warto kończyć grę czy jednak trzeba jeszcze poszukać jakiejś postaci. Jako, że właśnie osoby znajdujące się na blankach punktują, wcale nie jest powiedziane, że kto dołożył dziesiąty element, ten wygrywa. Najczęściej tak nie będzie. Ten wariant wymaga nieco więcej myślenia, a nie tylko szukania jak najniższych numerów. Ciekawostką jest fakt, że opcja dla starszych graczy została opracowana przez Jarosława Basałygę i Michała Szewerniaka. Zatem tylko polska edycja posiada takie urozmaicenie.
 
Jak z regrywalnością? Proszę sobie wyobrazić 45 kart ułożonych w każdej partii inaczej. I co? Tak, regrywalność jest duża. Za każdym razem wybieramy inne karty, inaczej budujemy zamek, itp. Skoro grałem z dziećmi pięć razy z rzędu, to raczej nie jest powtarzalna i nudna (bo wiadomo jak dzieci szybko zaczynają się nudzić). Skalowalność? Przy 4 osobach nieco dłużej, ale nie oznacza, że gorzej. Ten parametr gry planszowej też jest na dobrym poziomie.

Zatem czy Budowa Zamku to tylko memory z 6. bierze!? Oczywiście, że nie. Ten tytuł ma nieco negatywnej interakcji (podbieramy najlepsze karty sprzed nosa przeciwników) oraz nieco decyzyjności (dodać teraz kartę czy później?) to wręcz zaskakujące jak tak mała gierka (pudełko naprawdę zmieści się do kieszeni bluzy czy kurtki) może być dobrze wykonana. Wspomniałem o tym w pierwszej krwi: nie słyszałem nic o oryginale i widząc wpis na BGG wiem już dlaczego… Zatem wydawnictwo FoxGames z gry, która wydawała się nieatrakcyjna zrobiło niemalże dzieło sztuki.
 
Budowa ukończona 

Nawet zamkom z bajki przydaje się warstwa świeżej farby. 
Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca
 
Budowa zamku to bardzo dobra gra familijna, która szybko się nie znudzi. Niewielkie pudełko zmieści się wszędzie, więc jakby ktoś planował podróż, to nie będzie gra zajmować dużo miejsca. Przyciągająca szata graficzna oraz znana mechanika to główne cechy gry. Dodatkowo wariant zaawansowany jest również niezwykle ciekawy. Warto zapoznać się z tym tytułem.
Bardzo ciężko znaleźć mi jakieś wady tego tytułu. Wiadomo, to gra familijna, więc najczęściej będą w nią grać rodziny lub dzieci. To, że niekoniecznie spodoba się starszym nie jest wadą, bo jak można stwierdzić, że wada jest taka, że osoby spoza grupy docelowej nie chcą grać? Tytuł to też nie tylko memory, więc nie jest sprzedawany odgrzewany kotlet.
 
Plusy:
  • oprawa graficzna
  • prosta mechanika
  • niewielkie rozmiary pudełka
  • ciekawy wariant zaawansowany
  • dobra regrywalność i skalowalność
Informacje o grze
Tytuł: Budowa zamku
Tytuł oryginalny: Zacrobates
Projektant: Dominique Ehrhard
Oprawa graficzna: Maciej Szymanowicz
Wydawca: FoxGames
Wydawca pierwotny: Tilsit
Rok wydania (w Polsce): 2013
Rok wydania (oryginalny): 2000
Rozmiar kart: USA Chimera (57,5x89mm)
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 7+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.