Skip to main content

Relic Runners – Indiana Jones do odstawki?

Któż nie chciał być jak Indiania Jones? Życie pełne przygód, poszukiwań, wypraw po tajemnicze artefakty. Ech… Niektórzy mogą sobie tylko pomarzyć o takim losie. Jednak jeżeli ktoś lubi planszówki może stać się na chwilę poszukiwaczem przygód w grze Relic Runners.

Przygotowania do wyprawy
Na okładce widzimy kilku poszukiwaczy, którzy najróżniejszym sposobem chcą dorwać się do artefaktu, konkretniej do Kryształowej Czaszki. W tle widać jakąś dżunglę oraz parę świątyń. Grafika bardzo ładna. W środku jest mnóstwo elementów: żetony świątyń, ruin i ekwipunku, monety, zestaw dla każdego gracza składający się z plastikowych elementów, racje żywieniowe, planszę, instrukcje (kolorowa angielska i czarno-biała polska) oraz najbardziej imponujące komponenty, czyli relikty. Graficznie i jakościowo wszystkie te komponenty są naprawdę super, a dodatkowo są trwale wykonane. Jeżeli czegoś nie wymieniłem to tylko dlatego, że opakowanie jest wypełnione elementami po brzegi, więc mogło mi się zapomnieć. Nie dość, że mamy wszystkiego dużo, to jeszcze wypraska zawiera miejsce na każdy komponent. Podczas transportu może się coś wysypać, ale jest to raczej rzadka sytuacja. 

Jak zawsze przed rozgrywką trzeba zrobić czynności przygotowawcze. Po rozłożeniu planszy należy umieścić we wskazanych miejscach stosik składający się z trzech żetonów ruin. Teraz należy ułożyć świątynie. Losowo się wybiera po cztery żetony każdego poziomu każdego koloru świątyni. Rozkłada się mniej więcej po jednym kolorze świątyni na każdej ćwiartce planszy (przykładowe rozmieszczenie zawarto w instrukcji). Oczywiście najpierw się rozkłada trzeci poziom (największe żetony świątyń), potem drugi i na końcu pierwszy. Po tej czynności należy umieścić po żetonie ekwipunku na odpowiednich miejscach (przy szlakach rzecznych, kolorową stroną do góry). Gracze wybierają kolory, którymi chcą gracz i otrzymują odpowiedni zestaw (figurka gracza, planszetka, ścieżki i skrzynki). Figurkę umieszcza się na środku planszy, czyli w obozie (stąd rusza nasza ekspedycja). Każdy uczestnik zabawy otrzymuje trzy racje żywnościowe i umieszcza wszystkie swoje komponenty w odpowiednich miejscach na planszy gracza. W grze dwuosobowej świątynie i ruiny mają po dwa poziomy. Po tym wszystkich wszystkie wierzchnie żetony fioletowych świątyń są odsłaniane. Pierwszym graczem zostaje osoba, która ostatnio widziała relikt, świątynię, kapliczkę, itp.

 
W głąb dżungli

Tura gracza zawsze zaczyna się od ruchu. Jest to akcja obowiązkowa, co więcej nie można zakończyć ruchu na polu, z które go się zaczęło turę. Odkrywca jednorazowo rusza się wzdłuż nieznanego szlaku (występują szlaki leśne i rzeczne, różnią się tym, że przy tych drugich jest żeton ekwipunku. O tym nieco dalej). Jeżeli uznamy to za słuszne możemy poruszyć się raz po jednej nieprzerwanej znanej ścieżce naszego koloru (możemy od tego zacząć ruch, a potem poruszyć się nieznanym szlakiem albo kontynuować ruch po przejściu nieznanym szlakiem). Przejście przez pole z obozem jest uznawane za koniec ruchu, wtedy otrzymujemy trzy racje podróżne (ale nigdy nie więcej niż 5!)

Inną akcją jest eksploracja. Możemy eksplorować ruinę lub świątynię. Na początku trzeba zawsze ponieść koszt eksploracji, czyli jedną rację (musimy mieć dużo siły do eksploracji). Jeżeli penetrujemy ruiny, to po odrzuceniu wierzchniego żetonu dołączamy naszą ścieżkę na szlak sąsiadujący z ruinami. Na jednym szlaku mogą znajdować się ścieżki innych graczy (korzyść z niej dostaje tylko wybrany kolor gracza). Eksploracja świątyni jest nieco bardziej zaawansowana, zależności jakiego koloru świątynie badamy:

  • Świątynie z kości słoniowej. Po eksploracji bierzemy wierzchni żeton i czytamy jego treść. Kładziemy przed sobą odkryty w celu pokazania graczom, że go mamy. W zależności od poziomu świątyni możemy dostać bonus na koniec gry (poziom 1), jednorazowy bonus (poziom 2, odrzuca się po wykorzystaniu) lub stały efekt (poziom 3). Szkopuł w tym, że nie możemy mieć dwóch takich samych poziomów danej świątyni. Gdy zdobędziemy poziom, który już mamy musimy jeden odrzucić, otrzymując na pocieszenie dwie monety (punkty zwycięstwa). 
  • Niebieskie świątynie. Po eksploracji ogląda się wierzchni żeton bez ujawniania. Na każdym żetonie jest napisane ile punktów zwycięstwa otrzymujemy na koniec gry. 
  • Fioletowe świątynie. Po eksploracji wprowadzamy w życie działanie danego poziomu i odrywamy kolejny. Od początku wiadomo jakie korzyści może przynieść

Gdy przebadaliśmy wszystkie poziomy świątyń lub ruin, dokopaliśmy się do kapliczki, w której znajduje się relikt. Umieszczamy odpowiedni kolor reliktu na polu, w którym znajdowała się świątynia lub ruiny. Możemy się wybrać po nią, w tym celu musimy ruszyć z pola, w którym znajduje się relikt tego samego koloru. Za zdobycie otrzymujemy punkty równe podwojonej liczbie szlaków jakie musieliśmy przebyć. 

 
Wspomniałem, że szlaki rzeczne posiadają ekwipunki. Gdy przeszliśmy takim szlakiem odwracamy ekwipunek i wprowadzamy go w życie. Jeżeli to był ostatni nieodwrócony ekwipunek, odwracamy wszystkie żetony na kolorową stronę i ponownie wykorzystujemy bonus. Ekwipunki zwiększają nam poziom skrzynki na jednym wybranym polu na torze rozwoju. Tor maczety ułatwia eksplorację, tor kompasu daje ciekawe możliwości ruchu, tor łopaty pozwala wykonywać dodatkowe akcje. Gdy posiadamy skrzynkę na jakimś polu wybranego toru (możemy mieć dwie skrzynki na tym samym torze, ba nawet takim samym polu) możemy w pewnym momencie go wykorzystać otrzymując pewne bonusy. 

 

 

W zależności od liczby graczy do końca gry wymagane jest zebrane określonej liczby reliktów. Gdy zostanie ta liczba osiągnięta każdy z graczy (poza tym, który wziął ostatni relikt) wykonuje swoją turę. Na koniec są liczone punkty za: monety, bonusy świątyni, a także każdy otrzymuje pięć punktów za każdy relikt różnego koloru. Wygrywa osoba, która zdobyła największą liczbę punktów zwycięstwa.
Hej, to mój relikt!
 
Relic Runners jest przyjemną grą, która przypadnie do gustu przede wszystkim casualom. Ładnie wydanie, świecidełka w postaci reliktów oraz nietrudne zasady przy dość krótkim czasie rozgrywki to wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z tytułem dla nieobeznanych graczy. Jakość wykonania jest na wysokim poziomie, ale lekko można się przyczepić do karty postaci. Są one cienkie. Jednak głównym ich zadaniem jest leżenie na stole/podłodze/gdziekolwiek. Jeżeli to nikomu nie przeszkadza, można zostawić jak jest, w innym przypadku warto zalaminować planszetkę. Gra ma dobrą skalowalność. Im więcej osób gra, tym eksploracja przebiega szybciej. Jednak przy wariancie dwuosobowym szybkość gry zapewnia mniej poziomów ruin i świątyń. Czas gry mniej więcej rozkłada się po równo dla każdego wariantu osobowego, bo koniec partii następuje do zdobyciu różnej liczby artefaktów, ale odniosłem wrażenie, że dla trzech osób gra się nieco dłużej.

 

Napisałem, że gra wydaje się, że jest przeznaczona dla niezaawansowanych graczy. Czy w takim razie geek będzie omijał? Nie wydaje mi się, ponieważ mimo banalnych zasad, rozgrywka taka nie jest. Daje ona możliwości kombinowania i taktyki. Iść po racje podróżne? Może przejść gdzieś, gdzie mamy ekwipunek? A może pójdę do ruin i ustawię ścieżkę? Mamy dużo planowania. Osoby znające tę grę mogą planować więcej, bo coś tam pamiętają, który kolor i poziom świątyni daje jakie bonusy. Jednak ze względu, że za każdym razem inaczej układają się poziomy świątyń i ich rozmieszczenie na planszy, to gra jest mocno regrywalna i już doświadczony gracz nie ma tak wielkiej przewagi nad nowicjuszem. 
 
Tytuł ten można nabyć za około 180zł. Jest to wysoka cena i wypełnione komponentami pudło jej nie wyjaśnia. Gra jest dostępna tylko w języku angielskim za sprawą sklepu REBEL.pl. Być może jak wyjdzie w języku polskim, to cena będzie bardziej przystępna. Ta pozycja jest niemalże niezależna językowo, więc proces jej wydania nie będzie chyba aż tak trudny. Jak jestem już przy niezależności językowej, to warto wspomnieć o polskiej instrukcji. Do opakowania dołączono czarno-białą instrukcję, która jest baaardzo kiepska jakościowo. Nie dość, że nie widać dobrze rysunków na niej, to jeszcze się ściera. Osoby znające dobrze angielski niech korzystają z anglojęzycznego spisu zasad, a jak ktoś nie jest poliglotą niech wydrukuje sobie kolorową instrukcję ze strony sklepu.


Relic Runners może być przystawką do jakiegoś nieco cięższego tytułu. Ktoś wyrósł już prostych produkcji, może spróbować czegoś mocniejszego. Nie mówię, że to gra zaawansowana, broń Boże! Napisałem wcześniej, że casual i geek będzie patrzył na grę w inny sposób. Może to być nawet tytuł do familijnej rozgrywki, zwłaszcza, że interakcji (a już negatywnej!) jest mało. I co więcej – nie przeszkadzało mi to. Jednak momentami drażni losowość. Osoby, które będą często eksplorować świątynię, zwłaszcza z Kości Słoniowej, mogą wyprzedzić innych graczy.
 
Koniec ekspedycji
 
Relic Runners to gra, przy której bawić się będą osoby słabo zorientowane w planszówkach, a także zaawansowani gracze. Tytuł przyciąga jakością wykonania, każdy po zobaczeniu reliktów krzyknie “Łaaaał! Ale czad” (ja też tak zareagowałem). Nieco odstrasza cena, jednak tę kwestię pozostawiam do indywidualnego rozpatrzenia.
 
Plusy:
  • jakość wydania
  • oprawa graficzna
  • klimat
  • zagrywać może każdy
  • wysoka regrywalność
  • proste zasady
  • dobra skalowalność

Minusy:

  • słaba jakość polskiej instrukcji
  • cena
  • czasem doskwiera losowość
Ocena: 8,5/10
 

 

Grę przekazało wydawnictwo REBEL.pl
Informacje o grze

 

Tytuł: Relic Runners
Projektant: Matthew Dunstan
Wydawca: Days of Wonder
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 60 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.