Skip to main content
rancho21

Rancho – Stary McDonald rancho miał

Ta gra została wyróżniona znakiem „PowerMilk poleca!”


Wieś kojarzy się spokojnym życiem i sielanką. Jednak nie jest tak naprawdę łatwo, rolnik musi rano wstać, doglądać zwierząt, dbać o swój teren i uważać, by drapieżniki nie podeszły zbyt blisko. Podobna sprawa ma się, gdy ktoś posiada ranczo. W grze zatytułowanej właśnie Rancho będziecie konkurować ze sobą o miano najlepszego rancza w okolicy. Podejmiesz się wyzwania?

 
Zapraszam na ranczo
Okładka w zabawny sposób ukazuje królika, owcę, krowę i konia na huśtawce, a w tle widać łąkę i farmę. Sposób rysowania sugeruje, że jest to pozycja raczej dla młodszych osób. W środku znajdziemy małą, ale za to dobrze napisaną instrukcję, planszę, żetony zwierząt, dwa rodzaje figurek psów, dwie kości dwunastościenne i jedną sześcienna. Elementy są wykonane bardzo trwałe, kości są wyżłobione, a oprawa graficzna utrzymana w tonie z tej okładki.
Każdy na początku wybiera kolor, dostaje okrągłe znaczniki w wybranym kolorze, a także owcę oraz królika. Zwierzęta są umieszczane w zagrodzie, czyli na kolorowych polach na brzegach planszy. W zależności od liczby graczy jest używana inna liczba zwierząt, którą trzeba dobrać zgodnie z tabelą zawartą w spisie zasad. Osoba, która ostatnio widziała krowę zostaje pierwszym graczem. Gdy nie można wyłonić zaczynającego, zostaje najmłodszy uczestnik zabawy. 
 
Wredne lisy, szalone króliki
 
Celem gry jest posiadać na rancho złożone z co najmniej jednego królika, owcy, krowy lub konia. W swojej turze gracz wykonuje dwie akcje. Pierwszą z nich jest rozbudowa rancha. Ta czynność dzieli się na dwie podczynności. W ramach tej akcji możemy wymienić zwierzęta zgodnie z tabelą wymian (zaznaczone wokół planszy).  Wymiany działają drugą stronę (jedna owca na sześć królików, a także 6 królików na jedną owcę), a także zrobić nieco skomplikowany podział (np. jedna owca na 3 króliki i małego psa). W każdej chwili możemy dowolnie przesuwać zwierzęta. Drugą akcją jest kupno pastwisk. Na planszy są pola oznaczone kosztem 1, 2 lub 4, to liczba królików jaką trzeba zapłacić, by posiadać to pole. Zakupione pole zawsze musi się łączyć z zagrodą. Gdy jesteśmy w posiadaniu któregoś pola, to zaznaczamy to okrągłym żetonem Kupione pole nie można sprzedać i nie zmieni właściciela. Rozbudowa rancha nie jest obowiązkowa, jak ktoś nie chce jej wykonywać, może przejść do następnej akcji.
A jest to rozmnażanie zwierząt. Rzucamy dwoma dwunastościennymi kośćmi i rozszerzamy swoje stado o wyrzucone zwierzęta. Dodatkowo gracz otrzymuje dodatkowe zwierzę za każdą pełną parę. Gdy uczestnik zabawy nie ma pastwiska, aby pomieścić te zwierzęta, to one przepadają. Gdy w „banku” nie ma odpowiedniej liczby zwierząt, by dostarczyć graczowi, również one przepadają. Warto wiedzieć, że na jednym polu może być sześć królików lub jedna owca, krowa zajmuje dwa pola, a koń aż trzy. 
Na kości rozmnażania zwierząt jest symbol lisa i wilka. Gdy na jednej z kostek wypadnie lis lub wilki, a na drugiej zwierze hodowlane najpierw rozpatrujemy działanie drapieżnika. W momencie gdy na obu kostkach pojawi się wilk i lis, to gracz decyduje o kolejności rozpatrywania. W sytuacji, gdzie na obu kostkach mamy jeden symbol drapieżnika, rozpatrujemy jego działanie tylko raz. Aby wiedzieć, które pole wilk lub lis atakuje rzucamy sześcienną kością, wypadnie na niej koszt pastwiska. Jeżeli jest to lis, to ze wszystkich pastwisk o wyrzuconym polu znikają wszystkie króliki. Jeżeli atakuje wilk, to z tych pastwisk znikają wszystkie nie-króliki (również gdy tylko część tych zwierząt znajduje się na polu). Wilk lub lis nie może zaatakować zwierząt, które są całkowicie schowane w zagrodzie. Jeżeli mamy małego psa, a lis chce nas pozbawić królików, to możemy go odrzucić by je uratować. Analogicznie możemy postąpić z dużym psem i atakiem wilka. 
Przypominam: wygrywa ten gracz, który jako pierwszy utworzył rancho składające się z co najmniej jednego królika, owcy, krowy i konia. Zwycięstwo jest natychmiastowe, więc nie czeka na koniec tury. 
Pan na ranczu
Jak wspomniałem, Rancho jest pozycją skierowaną przede wszystkim do dzieci. Kolorowa plansza i humorystyczne przedstawienie zwierząt (chociaż jak patrzę na tego konia połamanego w dwóch miejscach to jest mi go żal) powinny zachęcić dzieciaki do zabawy. Dodatkowo wszystko jest wykonane bardzo trwale, przez co nieokiełznana dziecięca moc nie zniszczy łatwo elementów. Wszystko jest wykonane na dobrym poziomie. Każdy młokos, który brał udział w zabawie musiał koniecznie pobawić się psiakami, nie wiem przez ile par rąk one się przewinęły, ale jak widać psom nic nie jest. 
Instrukcja jest napisana bardzo dobrze, tak aby każdy czytający ją zrozumiał. Dodatkowo zawiera liczne przykłady. Jedna lektura i gramy. Nie ma jakiś niedomówień czy zbędnych zdań. Co prawda jak na tak prostą grę wydaje się nieco długa, ale jak wspomniałem jest to koszt bardzo przejrzystego spisu zasad. 
Gdy znajomy dowiedział się, że będę recenzował Rancho powiedział, że w mniej niż 4 osoby nie warto siadać. Cóż, trzeba przyznać, że ma trochę racji. Jednak ja go sprostuje: dorosły nie będzie miał zabawy z mniejszej liczby graczy. Dzieci, nawet jak grali same w trójkę czy dwójkę bardzo się radowały (chociaż rzeczywiście więcej frajdy miały przy większej liczbie graczy). Starsi gracze na pewno znajdą sobie lepsze tytuły, przy których mogą się bawić. Jednak ta pozycja uczy dużo kombinowania, przeliczania, dodawania, nawet nieco dzielenia. 
Co drażniło mnie to losowość. Rzucam tymi kości i nie mogę dostać tego konia ;) I to już trzecią kolejkę! A jakby tego było mało, to gracz po mnie wyrzucił lisa (na szczęście nie atakował moich pastwisk). A właśnie. Nikt nie chce by wypadł drapieżnik, ponieważ atakuje on z reguły wszystkich graczy. Jest to dobre rozwiązanie, bo cierpią wtedy wszyscy, a nie tylko rzucający. Dzieci bawiła ta losowość, nie wiem dlaczego, mnie mocno drażniła. 
Skład graczy złożonych z samych dzieci lub samych dorosłych ma pewne braki, czuć, że coś tutaj jest nie tak. Dlatego zaobserwowałem, że najlepszy jest skład mieszany. Tak! To gra familijna, co prawda nie udało mi się wypróbować na moich rodzicach (niestety rzadko kiedy udaje mi się zaciągnąć do gry). Również sposób, w który oznaczamy zdobyte pola jest fajny, wiadomo, że nigdy go nie stracimy (nawet jak z niego jakiś drapieżnik porwał zwierzę). Na pudełku nie zauważyłem, by był określony czas gry. Zatem myślałem, że partia szybko się skończy, no bo po jednym zwierzęciu się zdobywa i koniec. Jednak nie jest to takie łatwe jak myślałem, dlatego czas gry jest zmienny, czasem może nie potrzebnie się przedłużać. Innym minusem jest powtarzalność rozgrywek, po pewnym czasie wymyślimy pewną strategię i nawet jeżeli kości będą nam nie sprzyjać, to i tak zawsze dopniemy swego. 
Wracaj wilku do lasu. 
Rancho jest to ciekawa gra familijna z dużą dawką losowości. Świetne i kolorowe wykonanie gry zachęci do rozgrywek. Niestety, po paru partiach gra może zacząć nudzić ze względu na powtarzalność. No, ale prawdziwy planszówkowiec ma na stanie nie jedną grę familijną, którą może męczyć, a potem wrócić do Rancha. Prawda? :)
Plusy:
  • świetna jakość wydania. Te kostki, te pieski.
  • przyciągająca oprawa graficzna
  • przejrzysta instrukcja
  • ciekawy sposób zaznaczania zdobytych pól
  • nieco edukacyjna dla maluchów.
  • dobra gra familijna

 Minusy:

  • duża losowość
  • mała regrywalność
  • im więcej graczy, tym lepiej
Grę przekazało wydawnictwo Granna
Informacje o grze

 

Tytuł: Rancho
Projektant: Karol Borsuk
Michał Stajszczak
Oprawa graficzna: Piotr Socha
Wydawca: Granna
Rok wydania: 2012
Liczba graczy:
2 − 6
Wiek graczy: 7+
Czas rozgrywki: ok. 45