Skip to main content

Gamedec – Cybernetyczne ataki, wirtualni detektywi

Internet? Nie, dziękuję, nie jesteśmy zainteresowani.
Bill Gates
 
Widząc rozwój technologii, elektroniki i Internetu, zdaje się, że wizja przyszłości proponowana przez Michała Przybyłka, którą ukazał w serii książek Gamedec nie jest wcale taka nie możliwa. Wyższe zabezpieczenia technologiczne to większe wyzwanie dla hakerów. W świecie stworzonym przez tego pisarza różnica pomiędzy tym co realne, a wirtualne jest znikoma. Ludzie żyją podłączeni do Sieci i przebywają w światach sensorycznych, coś na wzór Matriksa. Jednak doszło do ataków na dane światy. I tu pojawia się nowy typ bohatera, gamedec. Detektyw, który żyje zawieszony pomiędzy realium a wirtualium, człowiek o wysokiej inteligencji, ktoś kto działa dla korporacji i szuka ślady działalności hakerów. W takiego bohatera wcielają gracze podczas rozgrywki w tę planszówkę. 

 

Podłączamy się do systemu

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
Stanisław Lem
 
Jak przy okazji unboxingu wspominałem, w tej grze dominuje niebieska kolorystyka. Okładka pudełka ukazuje detektywa w czasie pracy na tle wielkiego, nowoczesnego świata. Jeszcze przed otwarciem wita nas list od autorów gry wydrukowany na folii, a w środku jest instrukcja, plansza, masa żetonów, równie dużo kart oraz plansze gamedeków. Wszystko graficznie wygląda zniewalająco, bardzo ładne rysunki, czytelne ilustracje w interesującej kolorystyce. Na temat jakości wydania wypowiem się nieco później. 

 
Przy poznawaniu zasad możemy odnieść wrażenie, że jest ich dużo. Jest to mylne wrażenie, jest kilka rzeczy o których warto pamiętać, ale są bardzo proste do zapamiętania i po kolejce czy dwóch powinno się już łapać o co chodzi, zwłaszcza że dużo informacji na temat rozgrywki zawiera plansza. Każdy z graczy losuje gamedeka, a pionek postaci kładziemy na polu Realium. Do ręki bierzemy 8 zadań, jeden znacznik gracza kładziemy na torze śledztwa (pozycja 0) i rozwijamy jedną zdolność naszego detektywa. Reszta czynności przygotowawczych jest zawarta w instrukcji. 

 

Na planszy gamedeka zawarte są różne informacje. Przede wszystkim jego imię i nazwisko, poziom reputacji (określa ile zadań możemy dobrać, również przy niskiej reputacji nie wejdziemy do niektórych światów), potencjał rozwijanych zdolności (te wszystkie +1, +2 i +3 to nie oznacza, że już posiadamy tyle modyfikatorów do zdolności, dopiero po rozwinięciu), posiadane rany (obniżają modyfikatory testów) oraz zdolność specjalna. 

 
Na początku rundy wyciągamy kartę zlecenia korporacyjnego. Wiemy w jaki świat zaatakują cyber-terroryści oraz jaka korporacja na tym ucierpi. Odpowiednimi żetonami zaznaczamy tę informację. Żeton celu pokazuje atakowane wirtualium, posiada stronę bezpieczną oraz lagów. Ta druga strona informuje, że jeżeli nie uda się komuś wykonać zlecenia korporacyjnego, to zostanie umieszczony żeton lagów na tym świecie. Oznacza to, że wykonując test na wykonanie misji i na kości wypadnie nam “1” to automatycznie ten test kończy się porażką. Znacznik zagrożonej korporacji powiadamia nas o tym, że każdy gracz zadłużony u danej korporacji dostanie znacznik lagu (ma przez jedną turę jeden ruch mniej). Jeżeli się okaże, że nie ma już w stosie zadań korporacyjnych, to znaczy, że hakerzy dopięli swego i żaden z gamedeków nie wygrał.

Gracz w swojej turze ma dwa ruchy (przemieszcza się na wybrane pole) i może wykonać wszystkie akcje powiązane z polem. W grze mamy następujące pola: Realium, Wirtualia i Korporacje. Niektóre pola wymagają spełnienia pewnych warunków (np. w Crying Guns trzeba posiadać jakiekolwiek znaczniki kredytów, czyli waluty w grze) lub wiąże się z pewną “karą” (np. wejście do Twisted & Perverted obniża się reputację o 1). Na wszystkich polach, poza korporacjami, możemy wykonać zadanie, dokonać wymiany (zgodnie z symboliką na karcie, np. w Bramhie wymienimy 3 karty zadań na żeton kredytu), ataku na innego gamedeca. W Realium dobierzemy karty zadań zgodnie z reputacją. Na polach korporacji możemy uzyskać pomoc korporacji oraz wykonać dla nic zlecenie (tę akcję można również zrobić na światach sensorycznych). 

Szczegółowy opis owych czynności jest w instrukcji, więc skupię się na dwóch, które zawierają sedno rozgrywki. Pierwszym z nich jest zagranie karty zadań. Na każdej z nich jest opisana trudność, przypisany świat, nagroda i porażka oraz jakie modyfikatory nam pomogą w wykonaniu zadania. Wykonując zadanie musimy być na powiązanym z nim polu (szara karta oznacza, że nie ma powiązania ze światem) i wykonać test. Polega on na rzucie dwoma kośćmi, jeżeli wyrzucona wartość wraz wszelkimi modyfikatorami (umiejętności, rany, ekwipunek, sabotaże i asysty) jest co najmniej równa jak poziom trudności zadania, to otrzymujemy nagrodę za wykonanie zadania. Najczęściej będzie to zdobycie poszlaki, czyli kładziemy żeton naszego gamedeka na wybranym świecie (jest to żeton poszlaki i może być tylko jeden taki żeton na każdym świecie sensorycznym) i przesuwamy się na torze śledztwa. Jeżeli uzyskaliśmy 9. punkt, to wygraliśmy grę (przy czym siódmy i wyższe punkty mają inne warunki zdobycia). W przypadku niepowodzenia naszej misji wykonujemy czynność przy części z porażką, ale kartę zachowujemy (leży odwrócona przy stole). Możemy ją użyć jako asystę lub sabotaż. Oznacza to gdy jakiś gamedec wykonuje zadanie lub toczy walkę każda karta asysty zwiększa mu modyfikator o 2, a sabotaż zmniejsza o 2 (oczywiście możemy zagrać tę kartę dla siebie). 
 
Zlecenie korporacyjne wykonuje się dwojaki sposób. Przede wszystkim gracz musi posiadać swój znacznik poszlak w atakowanym świecie sensorycznym (rozpracował siatkę hakerów) i stać na zagrożonej korporacji lub owym świecie. Deklaruje chęć wykonania zadania i znacznik celu odwraca na bezpieczną stronę (jeżeli już został wcześniej odwrócony usuwa wybrany żeton lagów z planszy), a także zdejmuje swoje znaczniki ze świata sensorycznego i korporacji (o ile był jej dłużnikiem). Oczywiście każdy gracz może wykonać zlecenie korporacyjne (nawet jak ktoś wcześniej je zrobił, wtedy usunie swoje znaczniki z odpowiednich światów lub żetony lagów).
 
Trochę przydługawe,  ale uwierzcie: to jest proste!
 
Panie, jakie tam lagi!
Science fiction nie pozostanie fikcją na długo. A na pewno nie w Internecie.
Vicent Cerf

 

Zacznę od obiecanego opisu jakości wydania. Tak naprawdę o tym można napisać esej, jednak ja wymienię najważniejsze punkty, aby czytelnik wiedział jak zła ona jest. Plansze gamedeków są obszarpane (jakby nóż do gilotyny był już tępy). Karty finału, terroru, zadań i zleceń korporacyjnych najlepiej od razu zakoszulkować, ponieważ są bardzo cienkie, a poza tym wydaje się, że nie są zbyt trwałe i mogą szybko się zatrzeć. Pionki to wpinane w podstawki żetony, które się wyżłabiają, przez co będą luźne. Jako, że wydawca stwierdził, że gra jest od 2 – 6 graczy, a jest 10 detektywów, to zrobił siedem podstawek. Dlaczego? Bo żeton gracza rozpoczynającego też się wpina w podstawkę. Nie wiem dlaczego, według mnie logiczniej by było zrobić te dziesięć podstawek, a owy żeton gracza rozpoczynającego tradycyjnie leżałby obok osoby, która go posiada. Pudełko wydawało mi się najtrwalszym elementem, jednak po kilku transportach rogi się zaczęły ścierać, a okleina usztywniająca pudełko odklejać (od środka… nie wiem jak). Słyszałem plotę, że egzemplarze recenzenckie to tak naprawdę druk próbny tego tytułu. Ja nie dostałem takiej informacji od wydawnictwa, więc uważam, że recenzuję wersję finalną, a nie prototyp. A jakość i trwałość tego co otrzymałem pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza że sugerowana cena to około 180zł. 


Ok, dość marudzenia. I tak wyszło dłuższe niż chciałem. Teraz będzie optymistycznie, bo Gamedec to gra posiadająca niesamowicie dobrą grafikę i mechanikę. To jest siła tej pozycji. Opis mechaniki w poprzedniej części zawierał tylko część podstawową, bowiem gra ma wiele ciekawych wariantów rozgrywki opcjonalnych, z czego najbardziej zaawansowanym są scenariusze. Nie dane mi było zagrać we wszystkie warianty, ale urozmaicają one grę. Sama rozgrywka podstawowa jest ciekawa i genialna w swojej prostocie. Dwa ruchy i kilka akcji, nic więcej. Aż nie mogłem uwierzyć, że taka duża gra przy takiej liczbie elementów może trwać około godziny. Jeżeli ktoś chcę mieć partię bardziej przygodową lub wydłużyć czas rozgrywki, niech wypróbuje jakiś wariant. Gra jest również dobrze skalowalna (choć nie grałem w składzie sześcioosobowym, więc to są moje domysły), jednak gra dla dwie osoby wydaje się sucha bez opcjonalnych zasad rozgrywki. 


Tytuł ten na pewno nie nudzi, jest przesiąknięty klimatem. W instrukcji i na kartach jest sporo opisów fabularnych, które stworzył Martin Ann (Marcin Przybyłek) i przybliżają świat gry dla osób nieznających powieści. Tak się mocno wkręciłem w klimat, że postanowiłem zapoznać się z książkami. Naprawdę. Jeżeli czyta któryś z autorów gry, to powiem wam: zaintrygowaliście mnie, przy najbliższej możliwej okazji kupię któryś z tomów. Każde zlecenie ma swoją nazwę oraz pewien opis zadania, jednak jest on mały i rzadko kto czytał o co biega. A szkoda…

Z wirtualium do realium

Kiedy obejmowałem urząd prezydenta, jedynie eksperci od fizyki słyszeli o terminie World Wide Web. Teraz nawet mój kot ma swoją stronę.
Bill Clinton (wypowiedź z 1996 r.)

Gamedec jest jedną z lepszych pozycji polskich gier planszowych dostępnych na rynku w ostatnim czasie. Ciekawa fabuła budująca klimat, interesująca mechanika oraz miła grafika to mocne strony gry. Gdyby nie baaardzo słaba jakość wydania, to bym na pewno grę ocenił wyżej. Jednak mimo wszystko warto zapoznać się z tym tytułem.

Okiem graczy

Po wyciągnięciu planszy z pudełka – O KURCZE WOW!!! Plansza potężna, kolorowa, grafiki, ooo tak, zdecydowanie chce się zagra.  Drugie spojrzenie. Tak, ta plansza ma jakiś magnetyzm. Samo rozplanowanie elementów na niej budzi pytania co to za strefa i co się tam dzieje? Karty – Rozplanowanie ikon jest czytelne, grafiki także pierwsza klasa. Jednie opis fabularny na kartach jest jak dla mnie mało czytelny, Jeśli chodzi o mechanikę. No cóż. Na początku naprawdę sporo ikonek do zapamiętania. Pierwsze rundy to błądzenie po omacku. A potem… Coś zaskoczyło i już wszystko wiedziałem. Gra wymaga myślenia, ale nie jest jakoś mega mózgożerna. Jest sporo kombinowania – lubię to. Gra ma potencjał. I chętnie bym zakupił swój egzemplarz gdyby nie kilka rzeczy. W skrócie. Gra jest fajna, potrafi wciągnąć, nie zanudza, ma potencjał i przyciąga kolorystyką i grafikami. Natomiast jakość wydania zdecydowanie mogła by być większa!

Piotr

Gamedec to gra powalająca grafiką i pomysłem na jej utworzenie. Nie łatwo połączyć grę planszową ze współczesną technologią ale twórcom się to udało, za co duży plus. Do tego niesamowicie cieszy oko ale jednocześnie smuci brak jakichkolwiek zabezpieczeń gry przed jej dalszym użytkowaniem. Bardzo duża różnorodność elementów i możliwość wylosowania bohaterów pozwala nam na wielokrotne zaczynanie gry od “innej strony”. Widać duży wkład pracy jaki został włożony w grę, która warta jest swej ceny. Jedyna rzecz do poprawki to coś, co poprawi jakość tych wszystkich kartoników.

Agata
Gra ma niesamowity potencjał jeżeli chodzi o grywalność. Świat jest ciekawy, przy czym poziom komplikacji nie odstrasza od gry. Jedyne co rozczarowuje w grze to jakość je wykonania. Suma drobnych niedociągnięć bardzo wpływa na odbiór całości.

Karol

 

Plusy:

  • prosta mechanika
  • szczegółowa instrukcja
  • dobra oprawa graficzna
  • szybki czas rozgrywki (przy tak zaawansowanej grze)
  • fabuła i klimat

Minusy:

  • jakość wydania, niestety zbyt słaba na tę cenę
  • nieco nudna dla dwóch graczy przy zwykłym wariancie
Ocena: 8,5/10
Grę przekazało wydawnictwo CDP.pl
Informacje o grze
Tytuł: Gamedec
Projektant: Martin Ann
Jan Madejski
Oprawa graficzna: Tomasz Bilewicz
Marcin Jakubowski
Tomasz Maroński
Łukasz Matuszek
Marek Okoń
Wydawca: CDP.pl
Rok wydania: 2013
Rozmiar kart: 63,5x88mm (standard CCG)
41x63mm (mini american)
Liczba graczy: 2 – 6
Wiek graczy: 12+
Czas rozgrywki: ok. 90 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.