Skip to main content

Fasolki – Sprzedaj je wszystkie!

Bólu z bólem nie powinno się nigdy przeciw sobie stawiać. Każdy ból jest sam w sobie, jedyny.
Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli

Fasolki to bardzo lekki tytuł należący do tzw. fillerów. Gra składa się tylko i wyłącznie z kart. Gracze wcielają się w rolników, którzy chcą sprzedać jak największą liczbę fasolek, tym samym zbierając najwięcej monet. Bez zbędnego pisania przechodzimy do sedna. 

Sadź!

Ja naprawdę nie jestem Jasiem Fasolą, to tylko facet, któremu zawdzięczam majątek.
Rowan Atkinson
 
Pudełko jest niewielkiego formatu, znane pewno fanom małych gier od G3. Na okładce przedstawiona jest fasola uporczywie przygotowująca grządkę (ciekawe czy pod siebie). W środku znajdziemy instrukcję i 110 kart (w tym 104 fasolek, a 6 trzeciego pola). Instrukcja, choć niedługa, to szczegółowo opisuje zasady gry przytaczając przy tym różne przykłady. Istnieje osiem typów fasolek o różnej cenie i częstotliwości w talii. U dołu karty pokazano za jaką liczbę fasolek dostaniemy pewną liczbę monet (tak więc gdy jesteśmy zmuszeni do sprzedaży mniejszej liczby, może się okazać, że nie dostaniemy wypłaty). Pieniądze to też karty, na rewersie fasolek widnieje złota moneta. 


Jak grać? Każdy gracz otrzymuje pięć kart na rękę. Największe zło tej gry to, że nigdy nie zmieniamy kolejności na kart, ustawiane są jak otrzymaliśmy. Każdy z graczy ma dwa “wirtualne” pola na którym sadzi się fasolki, po spełnieniu pewnych warunków można uzyskać trzecie pole. Na jednym polu może być sadzony tylko jeden rodzaj fasolek. W swoim ruchu gracz sadzi jedną lub dwie fasolki na jednym z wybranych pól. I tu pojawia się problem, bo sadzi te w kolejności otrzymanych fasolek. Dlatego sprytne należy nimi zarządzać, bo aby zasadzić fasolkę innego rodzaju na zajętym polu należy poprzednie sprzedać. Sprawdzamy na fasolkometrze jaką zapłatę za sprzedaż dostaniemy i odwracamy tyle fasolek, a reszta idzie na odrzut (gdy stos fasolek się skończy odrzut przetasowujemy). Po zakończeniu sadzenia gracz, którego tura aktualnie trwa wykłada z talii dwie karty i następuje handel. Można wymieniać się kartami, ale tylko z osobą, która wykonuje swoją turę. Aktualny gracz może proponować na wymianę karty z ręki lub te, które wyciągnął. Karty, które uczestniczyły w handlu muszą zostać zasadzone w najbliższej turze. Na koniec swojego ruchu uczestnik zabawy dociąga trzy nowe karty.

Gra się kończy w momencie, gdy kończy się trzeci raz stos kart. Na koniec każdy zlicza swoje momenty i wygra osoba, która ma ich najwięcej.

Zbieraj!

Nie koziołek, nie biedronka, lecz to ja Zając Poziomka!
Ogon, uszy, zęby dwa, hej Poziomka, hej to ja! 
Fasolki, Zając Poziomka


Fasolki to bardzo dobry filler. Podoba mi się system punktacji, że karta jest równocześnie fasolką i zapłatą. Oprawa graficzna może nie jest powalająca (co nie znaczy, że nie jest ładna), ale za to utrzymuje się w humorystycznym tonie, który bardzo mi się podoba. Za to wszystko jest czytelne na kartach. W ogóle rozgrywka jest w zabawnym klimacie utrzymana, bo jak zachować powagę, gdy ktoś proponuje “Golasa za Piromana”? Słyszałem, a właściwie czytałem, że jakość kart jest dobra, ale wydają się być cienkie, dlatego od razu wpakowałem w koszulki nie czekając na pierwszą rozgrywkę, co nadało trochę twardości kartom.

Nie można temu tytułowi odmówić dawanej rozgrywki. Na początku sądziłem, że bezsensownie jest, że fasolki należy wykładać w określonej kolejności. Jednak mimo, że to jest całe zło tej gry, to stanowi dobry balans rozgrywki. Dodaje to czynnik, który zmusza do myślenia, kombinowania i sprzedawania swoich fasolek, a dodatkowo chroni przed szczęśliwym dociągiem kart (jakby ktoś miał kilka bokserów lub innych fasolek tego samego typu, to by od razu sadził je). Poza tym gra jest bardzo żywa, emocjonalna i towarzyszą jej wieczne krzyki i dyskusje. “No daj mi tego boksera, no bo jak mu sprzedasz to sprzeda i będzie miał więcej kasy ode mnie!” – to tylko jedno z przykładowych zdań.


Słyszałem, że to jest gra rodzinna, więc przetestowałem tę pozycję wśród mojej rodziny. Oczywiście po szeregu wyjaśnień, że gry planszowe to nie już tylko chińczyk i warcaby mogliśmy przystąpić do rozgrywki. I powiem, że im się spodobało, mimo braku doświadczenia w nowoczesnych planszówkach  i wiecznych pytaniach o zasady. Na rodzinne wypady, gra wprowadzająca do świata gier oraz filler Fasolki są dobrym tytułem.

Gra ta ma rozszerzenie, które posiadam, ale jeszcze nie miałem okazji zagrać, dokonać wszelkich prób, by włączyć je w cykl. 

Zarabiaj!

Wysoki jak topola, a głupi jak fasola.
Przysłowie polskie


Fasolki to przerywnik idealny. Rozgrywka jest bardzo żywiołowa, ciekawa i zabawna. Szkoda, że w parze z dobrą rozrywką nie idzie szata graficzna i jakość wydania.

Plusy:

  • mechanika – system monetarny i sadzenie w kolejności
  • żywiołowa i krótka gra, przy prostych zasadach
  • idealny jako filler, gateway i gra rodzinna
  • daje interesujące możliwości kombinacyjne
  • niewielkie rozmiary pudełka

Minusy:

  • przeciętnej jakości szata graficzna
  • czasem losowość ma znaczenie
Informacje o grze
Tytuł: Fasolki
Tytuł oryginalny: Bohnanza
Projektant: Uwe Rosenberg
Oprawa graficzna: Björn Pertoft
Wydawca: G3
Wydawca pierwotny: Gigamic
Rok wydania (w Polsce): 2007
Rok wydania (oryginalny): 1997
Rozmiar kart: Standard American (56 x 87 mm)
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek graczy: 12+
Czas rozgrywki: ok. 45 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.