Skip to main content

Dominion: Róg obfitości – Obfitość po brzegi

W serii Dominion chyba wynaleziono już wszystko. Wspomniane w poprzednich recenzjach dwa tytuły zostały wydane w Polsce, poza tym były pozycje, które zdecydowano się nie wydawać. Jako, że nie jestem wielkim fanem tej rodziny, to nie zaopatrzyłem się we własne egzemplarze anglojęzycznych gier z tej serii. Jednak gdy po polsku wyszedł Róg obfitości postanowiłem spróbować.

Idą żniwa
W przeciwieństwie do poprzednio opisywanych tytułów z serii, Dominion: Róg obfitości jest typowym dodatkiem, zatem trzeba posiadać co najmniej jedną podstawkę. Okładka przedstawia dziewczynę noszącą kłosy zboża, w oddali trwa jakiś festiwal, a w tle jest potężny zamek. Wspomniałem, że Intrydze spodobała mi się ilustracja na froncie ze względu na ciekawy zabieg, bowiem jedna osoba patrzy się w naszą stronę i wygląda to jakby przyłapaliśmy tę grupę ludzi na knuciu spisku. Tym razem rysunek mi się podoba, bo jest ładny, fajnie uchwycony zachód słońca, ładna dziewczyna, wszystko mi się podoba w tej ilustracji.

 

I pod tym względem karty też wyglądają lepiej, mam dziwne wrażenie, że w tym dodatku rysunki kart są po prostu ładniejsze. No i jest ich zdecydowanie mniej. Każda z części Dominiona ma swoją tematykę, np. Intryga to gierki na dworze, Seaside – morze. Po okładce gry widać od razu co jest tematem przewodnim: jesień i żniwa. W instrukcji mamy bardzo ciekawy opis fabularny, a karty są utrzymane w stylistyce wiejskiej jesieni.

Jesienna mechanika
Mimo, że to trzecia recenzja gry związanej z serią Dominion, to przypomnę szybko zasady. W tym tytule rozbudujemy swoją talię poprzez zakup nowych kart (środkiem płatniczym są karty skarbów: miedziaki, srebrniki i złocisze). Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa, symbolizowanych przede wszystkim przez karty posiadłości, powiatu i prowincji. Gracz w swej turze zagrywa karty z ręki, które pozwalają na zakup nowych kart lub wykonanie pewnych akcji rozszerzający podstawową turę gracza (jedna akcja i jeden zakup). Powstają dzięki temu bardzo fajne kombosy. Gra kończy się w momencie, gdy skończy się jeden z stosów kart zwycięstwa lub trzy dowolne talie zostaną opróżnione.Co zmienia Róg obfitości? Jest dużo punktowania za różnorodność. Możemy uzbierać dodatkowe punkty za różne karty w talii. Jako przykład posłuży Odpust. Dzięki tej karcie otrzymamy dwa punkty zwycięstwa za każde pięć kart o innym tytule. Z początku myślałem, że to niewiele. Jednak po przekalkulowaniu uważam, że jest w tej karcie potencjał. W każdej grze mamy bowiem 10 kart królestwa, 3 skarby i 3 zwycięstwa. Czyli maksymalnie wychodzi 6 punktów.

Nie bez kozery dodatek ma taką nazwę, bo występuje tam karta Róg obfitości. Pozwala on na “kupno” karty o kwocie zagranych różnych kart. Przykład? Zagraliśmy trzy różne karty w turze (np. Piwnice, Błazna i Róg obfitości), to możemy wziąć kartę o kwocie trzy lub mniej.

Czasem odbędzie się Turniej rycerski, gdy zagrana zostanie karty, każdy z graczy odsłania z swojej ręki kartę Prowincja (o ile ma). Jeżeli właściciel turnieju odkrył Prowincję, to dostaje on kartę nagrody. Jeżeli jako jedyny odkrył tę kartę, to dodatkowo otrzymuje jedna kartę i monetę. Istnieje pięć rodzajów kart nagród (po jednej kopii każda), są to bardzo mocne karty w porównaniu z podstawowymi, dające nieporównywalne większe korzyści.

Na pewno obfitości?

W tym dodatku bardzo mocno mi się podoba stawianie na różnorodność. Teraz posiadanie dużo kart akcji o innych nazwach nie powoduje tylko fajnych możliwości kombinacyjnych, ale też daje inne ciekawe efekty, w tym kilka punktów zwycięstwa na koniec.

System nagród i Turnieju rycerskiego jest bardzo ciekawy, ale rzadko kiedy ktoś ma prowincję na tyle szybko by zdobyć nagrodę i ją użyć nim skończy się gra. Karta prowincji jest najdroższą kartą zwycięstwa, więc jej zakup najczęściej odbywa się w końcowej fazie rozgrywki. Zatem wcześniej karta turnieju zapycha rękę.

Poza tym gra niewiele zmienia. Nadal mamy niską interakcję, nadal układamy swój pasjans i tak naprawdę równie dobrze mogłoby nie być innych graczy (to aż dziwne, że Dominion nie ma trybu solo. Chyba). To rozszerzenie jakoś nie zrobiło jakiegoś większego wrażenia, na pewno jest ładnie wydane z bardzo pięknymi ilustracjami.

I tym samym kończę moją przygodę z Dominionem.

Plusy:

  • oprawa graficzna, która jest ładniejsza od poprzednich gier w serii
  • system nagród z turniejem rycerskim
  • punktowanie za różnorodność posiadanych kart

Minusy:

  • system nagród, choć ciekawy pomysł, nie sprawdza się za często
  • nadal jest to suche układanie “pasjansa”
 Ocena: 7/10
Informacje o grze

 

Tytuł: Dominion: Róg obfitości
Tytuł oryginalny: Dominion: Cornucopia
Projektant: Donald X. Vaccarino
Oprawa graficzna: Ryan Laukat
Wydawca: Bard Centrum Gier
Wydawca pierwotny: Rio Grande Games
Rok wydania (w Polsce): 2011
Rok wydania (oryginalny): 2011
Rozmiar kart: Standard European (59×92)
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 13+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.