Skip to main content

Planszowa praca zespołowa – sprawa teamplayingu

To gra zespołowa, indywidualne nagrody mnie nie interesują, sukces odnosi cały zespół.
Sebastian Świderski

Nieważne jakie mamy podejście do rozrywki dawanej przez planszówki, to jednak nadal w wielu tytułach tylko jedna osoba może mieć zaszczytny tytuł zwycięzcy. Droga do wygranej, w zależności od gry, może być różna. Jednak w wielu tytułach nie można uniknąć zjawiska, na ogół, negatywnego, które nazywane jest teamplayingem.


Co się kryje pod tym pojęciem? Z angielskiego to słowo oznacza “grę zespołową”. W praktyce jest to sytuacja, w której grupa graczy tworzy pewien sojusz i wykonuje akcje, które nie dopuszczają gracza do wygranej. Również definicja tego słowa obejmuje granie drużyny przeciwko drużynie.

Klasyczny przykład teamplayingu występuje w wielu grach, np. Neuroshimie Hex!. Mamy rozgrywkę czteroosobową, jeden z graczy ma najmniejsze obrażenia sztabu, więc reszta osób się zmawia i atakuje tylko tego gracza. W wyniku takiego działania może nastąpić zmiana lidera. Wtedy osoba uprzednio nim będąca może nie chcieć wejść w koalicję i próbuje zawiązać rozejm z obecnym liderem. Taki cykl może się powtarzać aż do końca gry i jest niepożądany w grach planszowych. Na dodatek mechanika gry nie jest tak skonstruowana, by uniknąć takiej sytuacji. Jednak istnieją gry, które wymuszają klasyczny układ teamplayingu. Najbardziej mi znaną jest Gra o Tron, która świetnie oddaje klimat intryg z sagi George’a R.R. Martina. Każdy każdemu chce wbić nóż w plecy, wzajemne oszukiwania, kłamstwa, spiskowanie i “podkładanie świni” to chleb powszedni tej gry. W szczególnie gdy do stołu zasiądą sami fani tej powieści.

Inny, według mnie niezwykle ciekawy, rodzaj teamplayingu występuje w grach z ukrytą tożsamością takich jak Mafia, Sabotażysta, czy The Ressistance: Agenci Molocha. Tutaj gra zespołowa nie dość, że jest wymuszana, to jeszcze zespoły są ustalone na początku rozgrywki. Nie można zmienić przynależności do swojego zespołu. Najczęściej grają dobrzy kontra źli, każda z tych grup chce wygrać. Ta “gorsza” część graczy gra przeciwko drugiej tak, aby nie ujawnić swojej tożsamości. O ile w poprzednim przypadku teamplaying jest zjawiskiem negatywnym, o tyle w tym jest sednem rozgrywki.

Nie wiem czy można taką sytuację nazwać teamplayingem, ale też są takie przypadki gdy wszyscy gracze stanowią jedna drużynę. Tak, mowa o grach kooperacyjnych. Osoby bawiące się przy takim typie gry planszowej gromadzą się by pokonać mechanikę gry, która niejednokrotnie okazuje być twardsza od jej przeciwników.

W wielu przypadkach teamplaying jest czynnikiem psującym zabawę, wywołuje frustrację i zabiera przyjemność z gry. Ciężko w niektórych grach stworzyć taką mechanikę, w której by nie istniał ten problem, ale można zmienić punkt widzenia i gra zespołowa staje się podstawą rozgrywki.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.