Skip to main content

Pół roku z blogiem, część III – Wspomnień czar

Szczęśliwe wspomnienie jest może na ziemi prawdziwsze od samego szczęścia.
Alfred de Musset
W pierwszej części napisałem jak to się zaczęło. Teraz nieco o tym jak się to kulało po rozpoczęciu.

Pierwsze koty za płoty…

Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość.
Leonardo da Vinci
Założyłem bloga, założyłem facebooka, napisałem pierwsze słowa powitania, rozreklamowałem po forach. I parę godzin później już pierwsze komentarze. “Masz parę błędów”, “Dlaczego na starcie nie dałeś paru recenzji?”, “Powodzenia, ale chyba byłeś zmęczony”. Prawda, dopieszczałem bloga po nocach i zacząłem przedwcześnie, jeszcze nie wszystko było dopracowane. Po prostu po 3,5 miesiącach chciałem wreszcie od pomysłu przejść do gotowego przedmiotu, więc nie czekałem. Mogłem tydzień czy dwa później zacząć, ale wyszło jak wyszło. Mimo wszystko takie uszczypliwe uwagi mnie nieco zdenerwowały, ale odpowiadałem najgrzeczniej jak umiałem. Poprawiłem błędy, wrzuciłem pierwszą recenzję. I komentarze pojawiły się, ale nie jakości recenzji, czy dotyczące wyglądu bloga, ale mechaniki gry. Ok, coś się dzieje. Nie wiem na co liczyłem, nie wiem czego oczekiwałem. Spodziewałem się, że ludzie mało będą zaglądać i komentować. No, ale wyświetleń nieco mam, więc…
A co na to znajomi?
Dobra rada przyjaciela jest jak lekarstwo, tym lepsza im bardziej gorzka.
Przysłowie arabskie

 

Często wśród znajomych gram w różne planszówki. Sporo tytułów to egzemplarze recenzenckie Poltergeista. W kręgu moich znajomych są osoby, które uwielbiają świat Warhammera. Świeżo po zakupie przyniosłem do nich Chaos w Starym Świecie. Padło pytanie: “Czy ta gra jest do recenzji?”, powiedziałem: “Pewno zrecenzuję na blogu”. I już poruszenie. Jaki blog? O co chodzi? Wyjaśniłem im. Nieco później inna grupa znajomych się dowiedziała. Różnie reagowali. Jedni gratulowali, inni życzyli powodzenia, jeszcze inni pukali się w głowę. Jednak lajki od znajomych rosły. Nie będę kłamał, na początku prosiłem o kilka “żebrolajków”. Teraz większość znajomych pyta się “A ta gra to na Poltera czy bloga?”. Takie jest ciężkie życie recenzenta ;) Wyjaśniłem, że jak na razie wszystkie gry są recenzowane ze zbiorów prywatnych. Mam nadzieję, że ten stan rzeczy się zmieni. Rodzina też coś lajknęła lub wspomniała o blogu przy rozmowie. A jej się nie chwaliłem nic. Właśnie najtrudniej pokazać swoje dzieło przy osobach, których się zna, zwłaszcza z rodziny. Ale mniejsza. Od sporej liczby znajomych mam wsparcie.
Nie ma jak znajomi i Agenci Molocha. A ja nie mam brody.
Czas na Martę
Około dnia świętej Marty ze żniwami już nie na żarty.
Przysłowie polskie

 

A jak mowa o wsparciu, to warto napisać o Marcie. Pojawiła się przy okazji cyklu o Neuroshimie Hex!. Napisałem prawie wszystkie teksty do tej serii. Poinformowałem Portal o tym, napisałem zapowiedź. Zbliżał się koniec maja. Nagle Karol mi pisze, że nie wyrobi się z korektą. No jak? Za tydzień startuję! Nie wierzę… Szukam po znajomych, ten cykl jest już zapowiedziany, Portal Games się zainteresował, nawet ogłosił to na stronie. Myślę sobie: “Pewno będę musiał puścić bez korekty. Trudno, będą co najwyżej komentarze negatywne”. Kilka dni przed rozpoczęciem miesiąca tematycznego odzywa się moja znajoma, Marta. Dawno z nią nie rozmawiałem. Proponuje, że ona zrobi korektę. Super! Marta zajmuje się redagowaniem na co dzień, lepiej nie mogłem trafić. Zrobiła bardzo dużo uwag, bardziej szczegółowo i poprawnie językowo :) Marta uratowała tak naprawdę Miesiąc z Neuroshimą Hex!. Pewno uważacie, że przesadzam, że mogłem dać bez korekty. Pewno, jasne. Jednak wolałem zrobić już to do końca perfekcyjnie.
Portal
Darmo, że ci świat szeroki, kiedy trzewik ciasny.
przysłowie polskie

Dużo dobrych wspomnień mam z Portal Games, dlatego ta i następne części będzie związana z tym wydawnictwem. Nie będę ukrywał: lubię ich gry, to bardzo dobre tytuły (tak, tak właśnie uważam, bez ironii. Tak, wiem, że Portal miał na bakier z instrukcjami i jakością wydania. Nie, nie zmienia to mojej opinii). Najpierw parę słów o innych wydawnictwach. W większości przypadków po zrecenzowaniu gry pisałem do wydawnictwa o recenzji. Jeżeli odpowiadają, to raczej “Bardzo dziękuję za recenzję”. Żadnego podlinkowania na stronie facebookowej, wzmianki na stronie, ani nic. Cóż, myślałem, że skoro z prywatnego egzemplarza robię reklamę grze, to wydawnictwo odwdzięczy się tym samym. 21 maja. Cykl o Neuroshimie Hex! prawie gotowy. Pisze o tym do Portalu. A następnego dnia Trzewik pisze: “Super! Dzięki za cykl. Dostaniesz coś od nas. Może nawet zorganizujemy konkurs na zakończenie. Jeszcze raz dzięki za stworzenie tego monumentalnego cyklu”. Wiecie jakie było zdziwienie? Kiedy najlepszą reakcją były podziękowania za recenzję, to tutaj Ignacy mi pisze, że w podziękowaniu dostanę od nich gierkę, a na dodatek dał propozycję konkursu. Oczywiście rozumiem, że Miesiąc z Neuroshimą Hex! to cykl 10 artykułów. Nie wierzyłem, myślałem, że to był sen. Ale nie, nie mógł być, bo zbliżała się 12:00. Trochę z Trzewikiem korespondowałem i okazuje się, że co całkiem miły gość :)

PORTALkon
Nasz własny brak wyobraźni.
Sergey Brin

Traf chciał, że pod koniec czerwca byłem w Oświęcimiu. Stamtąd dotarłem do Krakowa, do mojej rodziny, a to już rzut beretem od Gliwic. Zatem bez problemu mogłem dostać się na PORTALkon. To pierwszy konwent, na którym byłem. Wiem, że nazywanie imprezy, gdzie przewinęło się ok. 50-60 ludzi konwentem (np. w porównaniu do Pyrkonu) jest przesadą, ale cóż… Przybyłem parę minut po 10:00, tylko kilka osób. Przyglądałem się jak Piechu z kimś gra (chyba z Scornem, o ile pamiętam) w Neuroshimę Hex! z prototypową armią – Mephisto. W pewnym momencie Łukasz patrzy na mnie i mówi: “Ty chyba jesteś PowerMilk”. Zdziwienie wielkie, miał dla mnie parę promo packów, które zamówiłem z archiwum. Potem trochę się poszwendałem. Prelekcja, a potem testy. No i trafiłem na Mephisto, które zagrywałem ze Scornem. Po rozgrywce chwilę podyskutowaliśmy o armii. I w pewnym momencie Scorn: “Ty jesteś PowerMilk, tak? Dobrze kojarzę?”. Poszedłem do sklepiku, gdzie nabyłem koszulkę Neuroshimową i Świętego Graala. I też ludzie ze sklepiku: “PowerMilk?”. Rozgrywka testowa w Dziedzictwo, dosiadłem się i Walec: “Ty jesteś tym od cyklu o Neuroshimie Hex?”. Prawie każda osoba z ekipy Portalu zapytała się mnie czy jestem PowerMilkiem, jedyną osobą, która tego nie zrobiła to… Michał Oracz, twórca Neuroshimy Hex!.

Na PORTALkonie z Olą z “Gry na Planszy”
PORTALkon to dobry czas spędzony z planszówkami. Czas rozmów z ludźmi od Portalu, dyskusji o ich grach i poznania nowych tytułów. Bardzo zadowolony byłem z otwartości tych osób. Po konwencie się dowiedziałem, że tam też było sporo osób z “branży”. Callisto z “Gry na Planszy”, Rafał z “Znadplanszy”, ludzie z Board Games Factory i już nawet nie pamiętam kto. Również dzięki rozgrywkom testowym miałem parę tytułów więcej do Pierwszej Krwi i jako jedna z pierwszych osób mogłem opisać tę grę.
Konkurs

Konkurencja ma dwie strony – z jednej zmusza do szybszego działania, trzeba więcej rzeczy wymyślać, ciężej pracować a z drugiej ogranicza nieco wpływy.
Arjan Bakker, Rośnie apetyt szefa Allegro
Tak, to już ostatnie wspomnienie, o którym warto wspomnieć. Portal Games zaproponował na koniec cyklu konkurs. Wydawnictwo sponsorowało, ja organizowałem. Ułożyłem pytania, wrzuciłem na bloga, rozreklamowałem, gdzie się da. I co? Nagle statystyki poskoczyły. Wielki bum! Przez pierwsze 2 – 3 dni od ogłoszenia konkursu nie było zgłoszeń. Spodziewałem się 20, maks. 30 zgłoszeń. Pojawiło się 85, czyli 3, 4 razy więcej niż myślałem. Zastanawiałem się bardzo czy dać tę heksogłówkę. Niby aby ją rozwiązać trzeba poznać zasady Neuroshimy Hex!, ale nagroda też nie była byle jaka. Jak ona powstała? Wyjąłem z pudełka trzy losowe armie, wziąłem parę żetonów, rzuciłem na planszę i układałem. Naprawdę! Znajomi tę łamigłówkę testowali. Ten wariant za łatwy, ten za trudny, tutaj bez sensu. Powstało parę wersji, aż wreszcie wymieniłem parę żetonów i pomyślałem “To jest to”. Byłem świadomy paru możliwych rozwiązań, ale nie tego, że jest ich aż siedem. Konkurs to ważny kamień milowy w moim blogu.

 
Dzięki, że powspominaliście ze mną. Jutro kolejna część, którą zatytułowałem Głosy w mojej głowie.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.