Skip to main content

Nox – Kościotrupie gierki

[Artykuł pojawił się pierwotnie w serwisie Poltergeist]

A kiedyś niech powstanie mściciel z naszych kości.
Wergiliusz

Życie kościotrupa musi być nudne. Zwłaszcza wtedy, kiedy jest się ożywionymi kośćmi, jednym z trzech mieszkańców wielkiego, starego i upiornego zamczyska. Wówczas nie pozostaje nam nic innego jak stroić współlokatorom żarty i psikusy, chociaż oni też nie pozostają nam dłużni. Tak prezentuje się fabuła gry Nox.

 

Trupy-kościotrupy
Alea iacta est.
Juliusz Cezar
 
Pudełko od gry jest małe i poręczne, w dodatku tektura jest bardzo gruba, zatem opakowanie też jest solidne. Na okładce widnieją trzy czaszki, które są przedstawione w sposób humorystyczny. W środku znajdziemy 90 kart i instrukcję. Karty też są przyzwoitej jakości, cechując się kolorem, liczbą oraz wizerunkiem jednej z trzech czaszek z rysunku na okładce. Gra wygląda naprawdę ładnie i solidnie.

Graczem rozpoczynającym jest osoba, która widziała kościotrupa. I już pierwszy problem: rzadko kto widział prawdziwe kości, zatem uznaliśmy, że model szkieletu z sali od biologii też jest dobry. Każdy bierze trzy karty z talii. W swojej turze gracz może położyć kartę przed sobą (najczęściej zwiększając swoją pulę lub wynik) lub przed innym graczem (zmniejszając mu w ten sposób wynik). Pod pojęciem puli rozumie się wszystkie wystawione karty. W jednym stosie naszej puli mogą być karty tylko jednego koloru (zielonego, niebieskiego lub pomarańczowego), ale nie można mieć więcej niż sześć stosów. Po zakończonej turze gracz dobiera kartę i rozpoczyna następny z uczestników. W przypadku, gdy wierzchnie karty stosów mają taką samą liczbę (np. mieliśmy zieloną 5 i 12, a ktoś nam te 12 zasłonił kartą o numerze 5), to te karty są łączone w jeden stos (nie mamy 17 punktów, tylko 5). Runda trwa tak długo, aż ktoś wyłoży sześć stosów lub nie będzie można zagrywać kart (skończy się talia i ręka). Na koniec rundy gracze dostają punkty z tych kart, które są na wierzchu stosu, ale tylko pod warunkiem, że w swojej puli posiadają wszystkie trzy kolory. Gra się dotąd, aż ktoś w fazie podliczania punktów otrzyma co najmniej 150 punktów (lub inną ustaloną liczbę). Wygrywa ta osoba, co uzbierała najwięcej punktów. Istnieje też wariant zaawansowany, w którym na koniec rundy dostaje punkty tylko ta osoba, co uzbierała ich najwięcej. 

Gra o rzucaniu kart 
Pan Bóg nie gra w kości!
Albert Einstein
Możliwe, że się zastanawiacie co przedstawiona fabuła ma do mechaniki gry. Odpowiadam: absolutnie nic. Na kartach mogły być biedronki, ryby, yeti lub cokolwiek innego. Co więcej, historia jest zawarta tylko i wyłącznie na tyle pudełka. Można powiedzieć bez żadnych wyrzutów sumienia, że ta gra nie ma żadnej tematyki. To, oczywiście, nie jest problemem, bo wiele gier nie ma fabuły lub jest ona spychana na drugi plan, ale w Nox mamy jakieś czaszki i karty, a także jakąś historię, więc warto by było zrobić jakieś powiązanie mechaniczne. Inną sprawą jest mechanika gry. Została ona tak skonstruowana, że gra słabo “chodzi” na dwie osoby, zaś przy maksymalnym wariancie osobowym czuje się lekki chaos. Wszystko tak naprawdę jest losowe i zależy od dociąganych oraz zagrywanych kart. Kiedy mam jakąś wysoką kartę, to logiczne jest, że ją wystawię. Nawet gdy przeciwnik mi ją zasłoni, mogę liczyć na lepszy dociąg lub położyć obok kartę, w ten sposób powiększając swoją pulę. Mechanizm składania kart jest rzadko wykorzystywany, jedynie w nielicznych wypadkach można w ten sposób namieszać przeciwnikowi zmniejszając jego punkty. Również przez losowość można nie dostać punktów, bo karty tak się ułożą, że dobierzemy jeden kolor, a w międzyczasie już ktoś ułożył sześć stosów. W dodatku odniosłem dziwne wrażenie, że wygrywa rundę ta osoba, która pierwsza ułoży sześć stosów. W ten sposób blokuje innych przeciwników, a sama, nawet jeżeli ma wystawione niskie karty, powoduje, że i tak rywale mogą nie zdążyć zgromadzić trzech kolorów w puli. Kiedy przeciwnicy skupią się na blokowaniu najsilniejszego gracza, mogą nie mieć szansy na zwiększenie swojej puli, zaś osoba blokowana może przykryć swoje karty lepszym wynikiem. Grałem w ten tytuł z osobami, które mają doświadczenie z planszówkami, jednak nie widzieliśmy sensu tej mechaniki, ani nie czerpaliśmy z tej gry radości. Być może gracze mniej zaawansowani lub młodsi byliby usatysfakcjonowani tym produktem. Niestety, dla mnie to jest gra o losowym rzucaniu kart. 

 

Kości zostały rzucone
To teraz kość z kości moich i ciało z ciała mego.
Księga Rodzaju 2, 23
Nox to łatwa do wytłumaczenia gra, która została wydana bardzo dobrze. Niestety, ciężko mi powiedzieć o niej coś więcej dobrego. Gra jest przesadnie losowa. Możliwe jednak, że osoby niemające dużego doświadczenia z planszówkami odnalazły w tym tytule coś dla siebie.

Plusy:

  • ciekawa i klimatyczna oprawa graficzna
  • dobra jakość wykonania
  • proste zasady, które szybko się wyjaśnia

Minusy:

  • bardzo duża losowość, która psuje grę
  • kiepska próba zbudowania tematu i klimatu
  • zbyt monotonna
  • szybko można odkryć taktykę gry
  • kompletnie nie nadaje się dla zaawansowanych graczy
  • słaba skalowalność
Ocena: 5/10
 
Informacje o grze

 

Tytuł: Nox
Projektant: Steffen Brückner
Oprawa graficzna: Oliver Freudenreich
Wydawca: Bard Centrum Gier
Wydawca pierwotny: HUCH! & friends
Rok wydania (w Polsce): 2013
Rok wydania (oryginalny): 2012
Liczba graczy: 2 – 6
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 20 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.