Skip to main content

Piraci: Karaibska flota – Wesołe jest życie pirata

Podczas liczenia łupów piraci stają się zwykłymi złodziejami. 
William Bolitho

Burzliwe i pełne niebezpieczeństw życie pirata zawsze było inspiracją dla wielu osób. Wydawnictwo Egmont postanowiło zmodyfikować grę Boomtown tak, by zamiast o trudach górników w kopalni opowiadała o pirackich grabieżach. I oto powstała gra Piraci: Karaibska flota. Temat jest podejmowany na wesoło i tytuł jest kierowany raczej do młodszych korsarzy. Jednak osoby dorosłe też znajdą coś dla siebie. 


Łajba w porcie

Przeciętny człowiek zdenerwuje się, jeśli powie się mu, że jego ojciec był nieuczciwy, ale będzie się nieco przechwalał, jeśli odkryje, że jego pradziadek był piratem.
 Bern Williams

Piracka czacha na okładce pudełka nie pozostawia wątpliwości co do tematu gry. W środku zajdziemy karty statków, karty specjalne, żetony dukatów, pionki hersztów i kości. Trzeba przyznać, że jakość wykonania stoi na dobrym poziomie. Karty są dość duże, przez co wyraźnie widać, co przedstawiają. Żetony dukatów są grube, bez problemów można je podnosić i trzymać w ręce. Kości zaś wykonane są przez poznańską firmą Q-Workshop, która powinna otrzymać gromkie brawa za nie. Szata graficzna jest miła, kolorowa i cieszy oko. Ilustracje są utrzymane w dość humorystycznym tonie. Zasady gry są bardzo proste (w końcu to gra przeznaczona dla dzieci), zaś liczne przykłady znajdujące się w instrukcji przyśpieszają przyswojenie reguł. 


Pod piracką banderą

Pieniądz nigdy nie przychodzi nie w porę.
Sir Francis Drake


Każdy z graczy wciela się w rolę pirackiego kapitana i tworzy flotę, która ma przynosić jak największe łupy. Osoba, która po skończeniu się talii kart będzie miała najwięcej punktów wygrywa. Może ogłosić się Panem Siedmiu Mórz, Królem Pirackim czy jakkolwiek chce. Ale o co dokładnie chodzi?


W pierwszej kolejności odkrywamy taką liczbę kart, ilu jest uczestników zabawy. Następnie rozpoczyna się licytacja. Zaczyna się od osoby, która wygrała poprzednio tę część gry. W przypadku pierwszej rundy zaczyna osoba, która ostatnio oglądała film o piratach, ale oczywiście można dowolnie wybrać osobę rozpoczynającą. Gracze będą się przebijać, deklarując kolejno liczbę dukatów, jaką zaoferują za pierwszeństwo w wyborze jednej z odkrytych kart. W momencie gdy wszyscy spasują, osoba, która zaoferowała najwięcej monet, przekazuje je osobie po lewej, ta bierze połowę (z górką) i znów przekazuje, a schemat jest powtarzany aż nie będzie co dzielić. Osoba, która wygrała licytację, bierze kartę, a potem po kolei wszyscy na prawo. Ostatnią fazą rozgrywki jest wyprawa po łupy. Gracz, który wygrał w licytacji, rzuca kośćmi. Każdy statek ma określoną liczbę dukatów jakie udało mu się zdobyć za daną liczbę oczek. Jeżeli suma oczek na kostkach zgadza się z liczbą przypisaną do karty, gracz otrzymuje dukaty, jeżeli nie… no cóż, może poszczęści się innym razem.


Karty statków są podzielone na pięć kolorów. Jeżeli jakiś gracz zdobędzie co najmniej dwa statki tego samego koloru, zostaje hersztem i otrzymuje pionek odpowiedniego koloru. Od tej pory wzięcie statku koloru herszta posiadanego przez rywala kosztuje nas tyle dukatów, ile herszt posiada statków tegoż koloru. Jeżeli ktoś zdobył większą liczbę statków jednego koloru niż obecny herszt, zostaje mianowany nowym hersztem. W talii poza statkami są karty specjalne, które utrudniają rozgrywkę, dzięki nim możemy wykorzystać Krakena do ataku na wrogi statek, zachęcić Czarnobrodego by pływał pod naszymi żaglami lub zmusić załogę przeciwników do buntu.


Po wyczerpaniu talii rozgrywa się ostatnią rundę, a po niej sumuje się posiadane dukaty, monety, jakie jest w stanie złupić każdy ze statków i za każdego posiadanego herszta dostaje się pięć punktów.

Liczenia łupów nadszedł czas…

Życie wesołe i krótkie – oto moje motto.
Bartholomew Roberts


Piraci: karaibska flota to ciekawa gra licytacyjna. Dorosłym nie musi przypaść do gustu, zaś niektóre rachunki matematyczne mogą przysporzyć maluchom nie lada problemy (w szczególności dzielenie łupów i zliczanie punktów na koniec gry). Jednak jeżeli starsza osoba się przemoże, a młodszej ktoś pomoże, to ten tytuł może dostarczyć rozrywki na dość krótki czas. Elementem, który drażni, jest spora losowość. W niektórych przypadkach trzeba nią zarządzać poprzez taktyczne zagranie, jednak przeważnie nie będziemy mieli na nią wpływu. Losowość jest szczególnie uporczywa przy wyprawie po łupy: jeden gracz może uzyskać sporo dukatów, inny zaś niemalże nic. 

 


Jednak jeżeli ktoś szuka szybkiej i krótkiej gry, z ładną i humorystyczną oprawą graficzną, z odrobiną zdrowej rywalizacji, to śmiało mogę polecić mu ten tytuł.


Plusy:
+ proste zasady, szybkie partie
+ dobra oprawa graficzna
+ ciekawa mechanika
+ jakość wykonania elementów na wysokim poziomie

Minusy:
– losowość
– mechanika i kalkulacje mogą sprawić kłopot młodszym
– czapeczki hersztów (serio?!)

Informacje o grze
Tytuł: Piraci: Karaibska flota
Tytuł oryginalny: Boomtown
Projektant: Bruno Cathala
Bruno Faidutti
Oprawa graficzna (Polska edycja): Maciej Szymanowicz
Oprawa graficzna (oryginalny): Kara
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca pierwotny: Face2Face Games
Rok wydania (w Polsce): 2012
Rok wydania (oryginalny): 2004
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.