Skip to main content

Pędzące żółwie: wyścig do sałaty – Szybki jak żółw na planszy

Myśl natrętna od dawna umysł mój wciąż drąży:
że żółw – choć łazi wolno – jednak… zawsze zdąży!!!
Marcin Urban, Fraszka o żółwiu

Według moich obserwacji gry familijne dzielą się na dwa rodzaje: przeznaczone dla całej rodziny oraz gry dla dzieci imitujące grę rodzinną. Do pierwszego rodzaju należą produkcje, w które można grać niezależnie od wieku, do drugiego tytuły przeznaczone dla dziecka, w które będzie ono grało ze starszymi; najczęściej zawierają element edukacyjny. Pędzące żółwie raczej należą do tej pierwszej kategorii. Ten tytuł jest też popularny wśród starszych graczy. Cóż ciekawego może być dla dorosłego w produkcie, w którym występują tytułowe żółwie ścigające się do sałaty? Cóż jest w tej grze, że zdobyła tyle nagród? I czy gra nadaje się dla każdej osoby niezależnie od wieku?

Tu jest start, a tam sałata

Żółw porusza się z taką prędkością, jaka wystarcza do polowania na sałatę.
Terry Pretchett, Pomniejsze Bóstwa

Wydana przez Egmont gra Pędzące Żółwie stworzył Reiner Knizia i opowiada o próbie dotarcia żółwi do sałaty. Gra okraszona jest śmieszną, kolorową grafiką, która na pewno spodoba się maluchom. Ze względu “cukierkowość” oprawy graficznej widać, że głównymi odbiorcami są dzieci. Pudełko jest niewielkie, zatem zmieści się do plecaka czy torby i nic z gry nie powinno ucierpieć na transporcie, zaś elementy gry swobodnie mieszczą się do opakowania. Produkt został wydany bardzo starannie, żółw to solidny kawałek drewna (próby gryzienia żółw przejdzie z nieznacznymi śladami, ale gdyby ktoś próbował nim rzucić w przeciwnika, może to się skończyć tragicznie dla rywala), płytka do losowania żółwia wykonana jest z grubej tektury, podobnie jak plansza. Grubość kart jest zadowalająca, choć nic by się nie stało, jakby była większa. Na pewno o trwałość elementów nie trzeba się martwić.

Karkołomny wyścig do sałaty

Lepiej rok żyć życiem tygrysa niż sto lat życiem żółwia.
Przysłowie chińskie

Gra posiada niesamowicie proste reguły, bowiem trzeba dotrzeć z pola startowego do sałaty. Plansza składa się z jedenastu pól (licząc START). Wydaje się to krótki dystans do pokonania, ale nie dla żółwi, które będą dreptać wolno do przodu, a nawet zdarzy im się cofać. Każdy gracz wybiera w tajemnicy przed resztą płytkę z kolorem żółwia. Nie można zdradzić nikomu koloru swojego żółwia. Niezależnie od liczby grających “pędzą” wszystkie żółwie. Na początku wszyscy uczestnicy zabawy dostają po pięć kart ruchu. Gracz w swej turze zagrywa kartę, w ramach której żółwie będą przesuwane zgodnie z symbolem na niej, a następnie dociąga jedną kartę z talii. Jeżeli w wyniku działania karty jakiś żółw wejdzie na pole zajmowane przez innego żółwia, wchodzi na jego skorupę i podróżuje razem z nim. Na skorupie może być dowolna liczba żółwi, a poruszają się one zgodnie z zasadą stosu. Instrukcja nie określa tylko co się dzieje, gdy pionek żółwia mający na skorupie inne żółwie wraca na pole START (widziałem, że gracze często rozdzielają żółwie, ja osobiście zostawiam stan rzeczy jaki był). Gra kończy się, gdy któryś pionek dotrze do sałaty, a posiadacz tegoż pionka zostaje zwycięzcą. Jeżeli do mety dotrze stos żółwi, to zależnie od wariantu wygrywa gracz, którego żółw jest na samym dole lub na samej górze

Prawda, że proste?

Co w sałacie piszczy?

Żółw na rezurekcjã wëszedł, a na rorôtë zaszedł.
Przysłowie kaszubskie

Nie należy się nastawiać, że w grze dla dzieci będzie wielka taktyka i długotrwałe rozważanie możliwej strategii. Najczęściej dzieciaki rzucają karty jak popadnie lub mogące “popchnąć” swojego żółwia. Dorośli czasem myślą nieco dłużej nad ruchem, ale pięć kart nie daje nam wielkich możliwości decyzyjnych. Nie powinno też się nastawiać na planowanie swoich ruchów. Jeżeli ktoś snuje jakieś pomysły na zagrywkę, mogą być one rozgromione w następnym ruchu. Często też bywa, że zagranie dowolnej aktualnie posiadanej karty pomaga przeciwnikom.

Dlaczego zatem jest tak popularna? Bo jest śmieszna. Niby nic, a śmiechu dostarcza gdy żółw będący na prowadzeniu cofa się na START lub wszystkie żółwie wchodzą na siebie. Dla dzieci może być zabawne blefowanie i starania ukrycia przed przeciwnikami informacji o kolorze swojego żółwia (choć najczęściej się te próby kończą na krzyku typu: „Ej! Nie cofaj mi żółwia!”).

Pisząc tę recenzję, starałem odpowiedzieć na pytania zadane we wstępie. Muszę przyznać szczerze, że nie umiem na pierwsze z nich jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony gra nie oferuje nic dla dorosłych, a z drugiej nawet oni zagrywają w ten tytuł. Często gdy mam przy sobie Pędzące żółwie pada hasło ze strony znajomych: “To, co? Pykniemy w partyjkę?” i na jeden partii się nie kończy. Na imprezach planszówkowych widzę ludzi pełnoletnich grających w tę grę. Jeżeli miałbym ograniczyć się tylko do siebie, to też nie wiem, co mnie przyciąga do tego tytułu. Po prostu lubię tę planszówkę. Nie ma co się rozwodzić nad tym tematem, gra ta jest popularna wśród dorosłych za to jaka jest i tyle.

Trzeba przyznać, że dla dzieci gra jest bezapelacyjnie dobra, a dodatkowo zasady są tak proste, że przy jednym stole może usiąść dziecko, jego rodzice i dziadkowie. Grałem z osobami w różnym wieku i każdy, kto grał w tę grę nie miał problemów ze zrozumieniem reguł, a na dodatek gra przynosiła im sporo radości.

Żółw syty, sałata nie została

Szczęście zbliża się powoli jak żółw, ucieka jak sarna.
Przysłowie Perskie

Gra Pędzące żółwie: Wyścig do sałaty to szybka gra dla całej rodziny o prostych regułach. Według pudełka jedna partia powinna trwać nie więcej niż 20 minut, zazwyczaj trwa 15 minut. Tytuł ten zapewnia przednią zabawę w humorystycznej oprawie graficznej. Sama rozgrywka dostarcza również nieco zabawy i śmiechu. Posiada w sobie to “coś”, co przyciąga również dorosłych. Jednak trzeba pamiętać, że jest to gra przede wszystkim dla maluchów, więc pełnoletnim lub nastolatkom nie musi przypaść do gustu ani tematyka, ani mechanika, ani też oprawa graficzna. Dzieciak też może się zniechęcić do gry po przegranej, gdyż nie zawsze karty pozwalają na kontrolę nad swoim żółwiem. Dzieci na pewno będą przednio się bawić przy tym tytule, a ogarniające ich poczucie niepewności, kto jakiego ma żółwia, będzie potęgować rozrywkę.

Plusy:
+ Kolorowa grafika
+ Bardzo dobre wykonanie elementów
+ Proste zasady
+ System ukrytej tożsamości
Minusy:
– Często nie ma możliwości kontroli nad sytuacją na planszy
Informacje o grze
Tytuł: Pędzące żółwie
Tytuł oryginalny:
Schildkrötenrennen
Projektant: Reiner Knizia
Oprawa graficzna: Rolf Vogt
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca pierwotny: Winning Moves
Rok wydania (w Polsce): 2008
Rok wydania (oryginalny): 2005
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek graczy: 5 – 105
Czas rozgrywki: ok. 20 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.