Skip to main content

Pierwsza Krew – Black Fleet

Po pierwszym dniu ZjAvy odbyło się prywatnie granie w składzie: Bartek i Piotr z Games Factory Publishing, Kamil z Kostki Zostały Rzucone i ja. Kamil wyciągnął na stół tytuł, który był na moim radarze od jakiegoś czasu. Black Fleet, bo o tej grze mowa, to rodzinna pozycja od Space Cowboys (W Polsce znani głównie za sprawą Splendoru i T.I.M.E. Stories). Głównie ta pozycja zainteresowała mnie swym przepięknym wykonaniem. Miło było zawiesić oko już nie na zdjęciach, a na prawdziwym egzemplarzu. Bardzo fajnie odlane statki, metalowe monety, kolorowa plansza i kreskówkowa szata graficzna na kartach to silne atuty gry. Ach! I ta wypraska w kształcie Jolly Rogera (flagi pirackiej, jakby ktoś nie wiedział) :). (więcej…)

Pieśń dla Odyna – Konkurs – rozwiązanie

Chyba nie polubię organizacji konkursów, a przynajmniej oceniania prac. Chyba następnym razem będzie coś typu „kto coś szybciej zrobi coś tam, to wygra” :). Po godzinach czytania pieśni, oceniania czy to mi się podoba czy nie byłem skonfundowany. Obiecałem wynik dzisiaj przed 20:00, więc wybrałem tekst, który najbardziej mi się spodobał. Ale zastanawiam się czy nie napisać do innych i poprosić o możliwość publikacji ich tekstów. No dobra, ale Najeźdźców z Północy otrzymuje <werble>… (więcej…)

Suchariada vol. 2 – Lepsze niż Hydrominum

Wybaczcie mi te lokowanie produktu, ale ten tekst (który powiedział Mateusz Kowalski, zwany przez nas przeorem w suchości) mnie rozbawił. Jeżeli nie wiecie co to Hydrominum, to powiem, że taki lek na nadmiar wody w organizmie. 10 lutego Roku Pańskiego 2017 trzech suchych braci spotkali się, aby znów obcować wśród tytułów nazywanymi eurogrami. Mateusz, nasz przeor znów zadbał o suchy prowiant (o jakże te określenie pasuje do tego typu jedzenia i charakteru spotkania): suchary, chipsy, wafelki, wafle ryżowe, itp. Suchość do głębi. (więcej…)

Potworne Przepychanki – Nieco inna zabawa

Przyznam się szczerze – nie zawsze gram w tytuły ambitne, z wysokiej półki, trwające wiele godzin. Właściwie im więcej liczę lat, tym chętniej sięgam po tytuły, które trwają maksymalnie półtorej godziny. Proste i szybkie gry – jak recenzowane jakiś czas temu 10 minut – co raz częściej goszczą na moim stole. Spotkania, które nazywam Suchariadą trochę łamią (na szczęście) ten trend. Ale gdy człowiek jest styrany, zmęczony życiem i nie ma ochoty na nic, a ma chęć na partyjkę czegoś, to przyda się tytuł do totalnego odmóżdżenia. I jednym z tych tytułów są Potworne przepychanki. (więcej…)